komisariat

    Share

    Gość
    Gość

    komisariat

    Pisanie by Gość on Sob Mar 17, 2012 11:42 pm


    Gość
    Gość

    Re: komisariat

    Pisanie by Gość on Pon Maj 28, 2012 9:05 pm

    zgłosił przestępstwo. to znaczy jimmy przyszedł mu pod dom rzucać kamieniami w okna i był mu trochę wdzięczny, bo wybił szybę u kenniego, którego przynajmniej zagoni do roboty, bo oczywiście opierdziela się i siedzi z dupą chlejąc z koleżkami. w każdym bądź razie kiedy dowiedział się, ze to ten zjeb jimmy postanowił sam go zawieść na posterunek by spotkać się z marielle :3 ale okazało się, że jego matką jest marcelle, co jednak nie było takie najgorsze i czekał na nią siedząc na krzesełku z nogą na nogę.

    Gość
    Gość

    Re: komisariat

    Pisanie by Gość on Pon Maj 28, 2012 9:07 pm

    Marcelle przyjechała najszybciej jak potrafiła na posterunek, a że nie powiedziano jej o co dokładnie chodzi była przekonana, że Jimmy'emu się coś stało, miał wypadek na motorze, czy cokolwiek podobnego, więc umierała ze strachu w rozklekotanym aucie Johna, które pozwoliła sobie pożyczyć, nie budząc męża, by go nie denerwować. Wpadła więc tutaj, nieco rozczochrana, bo była już przygotowana do spania i nie zdążyła ponowie się uczesać. Całe szczęście chociaż się ubrała. - Roy? O co tutaj chodzi? - Spytała nieco roztrzęsiona!

    Gość
    Gość

    Re: komisariat

    Pisanie by Gość on Pon Maj 28, 2012 9:10 pm

    taaa. i wtedy zdecydowanie wołaliby ją na policję na nie na ostry dyżur. ona to jednak głupia jest! zresztą jak i geneviev. - nieeespooodziankaaaa! - wstał wyciągając do niej rączki i zaraz mina mu zrzedła. - twój głupi podopieczny wybił mi oka w domu! - trzy dodatkowe sam powybijał by marcelle mu sfinansowała cały remont domu. jego żonka się ucieszy. uśmiechał się dalej kpiąco do niej i zmierzył ją nawet wzrokiem! miała rozwiane włosy i rozmazany tusz do rzęs, bo spociła się po drodze jak biegła na policję.

    Gość
    Gość

    Re: komisariat

    Pisanie by Gość on Pon Maj 28, 2012 9:14 pm

    - Co? - Zrobiła wielkie oczy i opadła na któreś z plastikowych krzesełek, pocierając łapką o swoje czoło. - Ale.. Ale Jimmy naprawdę się poprawił - zapewniła Hollywooda, nie myśląc chwilowo o tym, ile kasy będzie musiała wybulić na nowe okna do jego pałacu, zwłaszcza że pewnie miał jakieś zabytkowe witraże w nich, czy coś takiego. Właśnie, miała zamiar z nim jeszcze porozmawiać z pytaniem, czy by jej nie chciał zatrudnić w szkole, ale teraz zdecydowanie bała poruszać się tego tematu, więc ukryła swoją twarz w dłoniach i pochyliła się, udając, że jej nie ma. Albo że jest żółwiem.

    Gość
    Gość

    Re: komisariat

    Pisanie by Gość on Pon Maj 28, 2012 9:18 pm

    - chciałabyś, blondi. on się nie zmieni. jest kretynem do kwadratu. - usiadł obok niej poprawiając sobie złoty krawacik i zaczął do ucha śpiewać jej trololo, które to było jej ulubionym utworem ale zaraz odchrząknął, bo zbyt wiele miłych wspomnień wróciło. głównie dotyczących jej zgrabnego tyłka. - powinnaś rozważyć odesłanie go do któregoś z zakładów poprawczych, bo jeszcze jeden taki wyskok i pójdzie siedzieć. - pogładził ją po pleckach.

    Gość
    Gość

    Re: komisariat

    Pisanie by Gość on Pon Maj 28, 2012 9:21 pm

    Wyprostowała się na jego słowa, a może raczej na to trololo, które według niej było najbardziej romantyczną piosenką na świecie. Miała ochotę powiedzieć mu, że jest idiotą, że ma tak do niej nie mówić, ale przecież był dyrektorem szkoły, do której chodziły jej dzieci, nie mogła ryzykować, że ten się na nich będzie próbował wyżywać. - Nie mów tak, proszę, Roy - jęknęła, zerkając na niego błagalnie. - Wiesz, że nie mogę tego zrobić. Obiecałam jego matce, że zaopiekuję się nim. Zrobię wszystko, by się poprawił. To się na pewno nie powtórzy - zapewniła go, mając nadzieję, że Jimmy w końcu zmądrzeje!

    Gość
    Gość

    Re: komisariat

    Pisanie by Gość on Pon Maj 28, 2012 9:27 pm

    pogłaskał ją po policzku, bo była taka krucha i kochana, a jednak wciąż głupia. dlatego jego żona wcale nie była blondyną. ojaaaa! gdyby nie był przy porodzie kenniego to pomyślałby, że to marcelle jest jego matką. - zaopiekujesz się nim oddając go tam, gdzie zajmą się nim lepiej. - zapewnił ją. - matka nie chciałaby, żebyś z jego powodu przyjeżdżała w takie miejsca. i nie zgłosiłbym tego wiedząc, że to twój dzieciak - taaa. jasne! - ale nie widziałem go z początku. - wzruszył ramionami i odsunął od niej rękę. - cały czas to powtarzasz i dalej sprawia problemy. - pokręcił głową.

    Gość
    Gość

    Re: komisariat

    Pisanie by Gość on Pon Maj 28, 2012 9:55 pm

    - Och, Roy - jęknęła i oparła się o jego ramię, przysuwając się do niego. Chciała, by ją przytulił i pocałował na pocieszenie, bo było jej tak źle i smutno. - Myślałam, że sobie poradzę z wychowaniem chłopca.. Ale chyba brakuje nam w domu męskiej ręki, Johna całymi dniami nie ma, a ja najwidoczniej nie jestem wystarczającym autorytetem dla Jimmy'ego - westchnęła i pokręciła głową, przymykając oczy. Zaraz jednak je otworzyła i rozejrzała się za jakimś policjantem, który mógłby jej powiedzieć, co ma zrobić, by odebrać syna. Pewnie pokazać cycki.

    Gość
    Gość

    Re: komisariat

    Pisanie by Gość on Pon Maj 28, 2012 9:58 pm

    biednego jima torturowali albo raczej nabijali razem z nim, ze nazywa się jak ten bohater buntownika z wyboru i jimmy musiał im wyjaśniać kto tam grał i w ogóle, bo matka była jebniętą fanką tego filmu, skoro nosiła takie a nie inne nazwisko. - nie ma go? - podrapał się pod okiem. - to źle... może ma kochankę, marcelle? - napomknął jej, żeby zasiać choć ziarenko wątpliwości. wolałby wywaliła johna z domu. wiedział, że i tak razem nie śpią. a przynajmniej sam mógłby wpadać od czasu do czasu na szybki numerek. jego żona miała właśnie menopauzę i mu już od dawna nie dawała. zresztą sam też by nie chciał.

    Gość
    Gość

    Re: komisariat

    Pisanie by Gość on Pon Maj 28, 2012 10:02 pm

    Pokręciła glową, odsuwając się od niego. - Nawet tak nie mów, Roy. John jest naprawdę dobrym człowiekiem, na pewno nie ma kochanki. Po prostu dużo pracuje - zapewniła go, chociaż sama w to wątpiła, bo od Johna było czuć potem dziwek z rynsztoku, na co Marcelle starała się nie zwracać jednak uwagi, bo nie miała serca na niego krzyczeć. Na niego, czy na kogokolwiek innego! Chociaż chyba będzie musiała się zebrać w sobie i okrzyczeć Jima, skoro jest taki niegrzeczny.

    Gość
    Gość

    Re: komisariat

    Pisanie by Gość on Pon Maj 28, 2012 10:05 pm

    jimowi niech najlepiej da klapsa! na gołą dupę. niech szczeniak się nauczy, co wolno a czego nie! - jak chcesz, marcelle. ty też jesteś dobrym człowiekiem - mruknął i spojrzał w jej oczy. - a oboje wiemy, jak to różnie bywało z twoją wiernością - wzruszył ramionami, bo wcale jej teraz nie oceniał. sam dopuścił się tego samego! i to w dodatku z nią. posłał jej rozmarzony uśmiech, co zdradzało jego myśli. ach! zwykle taki opanowany z brakiem emocji na twarzy przy niej zmieniał się w dziwnego faceta. sam nie był pewien, czy lepszego czy raczej nie. w końcu jak można być jeszcze lepszy? sam o sobie myślał, że jest ideałem. kenny to jednak wykapany tatuś.

    Gość
    Gość

    Re: komisariat

    Pisanie by Gość on Pon Maj 28, 2012 10:08 pm

    Chyba tak zrobi. Marcelle preferowała tradycyjne metody dyscyplinarne! - Nie mówmy o tym, proszę - spuściła wzrok na swoje chude kolana, zmarznięte, bo nie zdążyła wciągnąć na swój zadek rajstopków, i dopiero teraz zauważyła, że chyba powinna była chwilę dłużej poświęcić na ubieranie się. Zaraz zerknęła jednak znów na Hollywooda i również nieznacznie się uśmiechnęła. - Naprawdę przepraszam cię za zachowanie Jima - dodała, siląc się na super spokojny głos, chociaż serce biło jej jak oszalałe przez to, jak Roy się na nią patrzył:c

    Gość
    Gość

    Re: komisariat

    Pisanie by Gość on Pon Maj 28, 2012 10:13 pm

    westchnął, bo on z chęcią by o tym pogadał. a już zwłaszcza powtórzył. był po pięćdziesiątce i chciał smakować życia/e jeszcze bardziej! - w porządku. nie to nie. - zamruczał do jej uszka. spojrzał na przechodzącego obok nich policjanta. - to, co nasz łączylo... - oparł ręce o swoje uda. - to co nasz łączy - poprawił się, w razie gdyby marcelle jednak chciała znowu pojechać do hotelu i wynająć z nim pokoik. - nie wpływa na jima, przykro mi. musi ponieść swoją karę. - mruknął by marcelle nie myślała, że może tak nim manipulować!

    Gość
    Gość

    Re: komisariat

    Pisanie by Gość on Pon Maj 28, 2012 10:16 pm

    Zmrużyła nieznacznie oczy i wyprostowała się. - Żeby to było jasne, Roy.. - zaczęła chłodno, uznając, że nie ma co już się z nim słodzić, skoro on chce złoić jej biednego synka, który na pewno nie chciał wybijać mu okien w domu, albo miał ku temu bardzo dobry powód. - Między nami nie ma już nic. Może oprócz czysto koleżeńskich relacji - zapewniła go, mając nadzieję, że jej słowa go przekonują bardziej niż ją samą.

    Gość
    Gość

    Re: komisariat

    Pisanie by Gość on Pon Maj 28, 2012 10:20 pm

    uniósł brew na ten jej ton, którego nigdy wcześniej u niej nie słyszał. podejrzewał, że naoglądała się za dużo tasiemców telewizyjnych i teraz ich parodiuje, bo wyszło jej doprawdy zabawnie. - aha.... - mruknął czując się tak odrzucony jak te wszystkie pieski w okresie wakacyjnym porzucane same sobie w lesie! - jasne. - wzruszył obojętnie ramionami. - jak sobie chcesz. w takim razie kurator. każde niewielkie przewinienie i idzie siedzieć. - zaśmiał się wrednie, jak to roy.

    Gość
    Gość

    Re: komisariat

    Pisanie by Gość on Pon Maj 28, 2012 10:22 pm

    Zamrugała dwa razy. - Mówiłeś, że to co jest, czy też było, między nami nie ma nic wspólnego z Jimem! - Zauważyła nieco obruszona, bo się w tym wszystkim pogubiła. - Co mam zrobić, by nie miał kuratora na karku? - Spytała, robiąc wielkie oczy, bo wiedział, że Roy leciał na japońskie dmuchane lale. Nie mogła przecież pozwolić na to, by Jim skończył w więzieniu, w związku z czym była gotowa zrobić wszystko, no, przynajmniej bardzo dużo by do tego nie dopuścić.

    Gość
    Gość

    Re: komisariat

    Pisanie by Gość on Pon Maj 28, 2012 10:27 pm

    wstał z krzesełka zapinając guziczek swojej brązowej marynarki. - już nic, marcelle. - dalej uśmiechał się w ten sam spokój. - lepiej wracaj do domu, bo dzisiaj go nie wypuszczą. - poklepał ją po główce, jakby była maleńkim dzieciaczkiem. - udanej zabawy z johnem. skoro nie ma dzieciaka w domu, możecie robić co chcecie. - ale zaraz przystawił rękę do usteczek. - oops! zapomniałem o waszej córce. - pewnie nie wiedział o tym, kto jest jej faktycznym ojcem. biedny roy.

    Gość
    Gość

    Re: komisariat

    Pisanie by Gość on Pon Maj 28, 2012 10:30 pm

    Marcelle raczej nie miała zamiaru dzielić się z nim informacją na temat Geneviev, a raczej tego, że jest jej tatusiem, bo nie chciała, by ta wiadomość dotarła do córki. A wiedziała, jaka paplą był Roy! - Lepiej już idź - mruknęła do niego, poprawiając kołnierzyk swojej koszuli, czy cokolwiek na siebie wdziała i również wstała, by nie być takim kurduplem w porównaniu do niego.

    Gość
    Gość

    Re: komisariat

    Pisanie by Gość on Pon Maj 28, 2012 10:33 pm

    - wyganiasz mnie? - oblizał usta by pochylić się do niej. - nie igraj z ogniem, marcelle. być może spotkam się z twoim mężem na strzelnicy - roy był w końcu myśliwym i od czasu do czasu chodził na polowania, a większość wolnego czasu spędzał na trenowaniu swojej celności na strzelnicy gdzie od czasu do czasu widywał johna - i sobie porozmawiamy o jego pięknej, młodej żonie. - złapał ją mocno za brodę. - ale to nie będzie przyjemna rozmowa. tak samo jak życie tego całego jima - zmrużył oczy. na gen naśle kenniego. to dla niej odpowiednia kara.

    Gość
    Gość

    Re: komisariat

    Pisanie by Gość on Pon Maj 28, 2012 10:37 pm

    - Jak śmiesz! - Pisnęła, odskakując od niego, bo zdecydowanie na zbyt wiele sobie pozwalał. Nigdy nie myślała o nim źle, ba, zawsze dobrze go wspominała, ale teraz uznała, że może jednak Roy nie jest takim dobrym człowiekiem, jak się jej wydawało. - Nie możesz tego zrobić, słyszysz? Nic ci nie zrobiłam, a wiesz, że to wszystko zniszczy - jęknęła starając się nie wybuchnąć płaczem. Była słaba! Za to doskonale wiedziała, jak zareagowałby na tą wiadomość John, pewnie powybijałby jej wszystkie zęby i przywiązał łańcuchem do płotu, by wszyscy sasiedzi mogli ja gwałcić, bo John był dzikusem!

    Gość
    Gość

    Re: komisariat

    Pisanie by Gość on Pon Maj 28, 2012 10:41 pm

    i doskonale o tym wiedział roy. więc najlepszym straszakiem na marcelle był jej własny mąż. nie miał pojęcia, jak on ją wyhaczył. w zasadzie nigdy o tym z nią nie rozmawiał. ogólnie nie rozmawiali o swoich małżonkach. on o swojej żonie za każdym razem zapominał, kiedy był z marcelle. nie ma co się dziwić. jego żona z pewnością wyglądała jak tamta z tego filmiku, co brat karmił siostrę pianką do golenia xd tylko z ciemnymi włosami. łaziła po domu w takich samych bluzach! więc zero seksapilu. nie to, co marcelle, która nawet w ich dziupli nosiła spódnice i koszule. była taka szykowna! - to się okaże, skarbie. - lubił niszczyć tak samo jak kenny. tylko on innych, a tamten rzeczy martwe.

    Gość
    Gość

    Re: komisariat

    Pisanie by Gość on Pon Maj 28, 2012 10:45 pm

    Dziwne, że nie znalazł sobie jakiejś ruskiej, wymalowanej żony w futrze, z farbowanymi blond włosami, skoro z niego taki żigolo w brązowym garniaku. Podeszła do niego i złapała jego dłoń w swoje dwie, delikatnie ją ściskając. - Błagam, Roy - szepnęła ze szklistymi oczkami kota ze szreka, postanawiając przybrać inną taktykę. Chociaż nie, to było chyba już silniejsze od niej. Nie mogła pozwolić na to, by John się o wszystkim dowiedział, bo wtedy ich związek całkowicie by się rozpadł. I co stałoby się z Gen!

    Gość
    Gość

    Re: komisariat

    Pisanie by Gość on Pon Maj 28, 2012 10:50 pm

    - błagaaam... roy - powtórzył za nią tym piskliwym głosiskiem i cofnął rękę. - nie, marielle. twój czas minął. audiencja skończona. możesz odejść. - zamachał na nią ręką, jakby była wredną muchą, którą musi odganiać by nie usiadła na jego mięso, które miał grillować. no właśnie! musi zaprosić johna z rodziną na wspólne grillowanie. oczywiście wtedy, kiedy kenniego nie będzie w domu. chyba, że uda mu się przekupić kenniego by poderwał na tym grillu gen. ale ja nie gram z minnie to chyba nie wyjdzie.

    Gość
    Gość

    Re: komisariat

    Pisanie by Gość on Pon Maj 28, 2012 10:52 pm

    Zacisnęła usta i opadła z powrotem na krzesełko, bo była gotowa przesiedzieć tutaj całą noc, czekając na Jimmy'ego, zresztą podejrzewała, że Roy jej kłamał i może uda jej się go odebrać jeszcze dzisiaj. Chociaż to jest nieco wątpliwe, bo zaraz północ, no ale nieważne. Skrzyżowała ręce na swoich niewielkich, ale kształtnych piersiach i wpatrywała się w bliżej nieokreślony punkt obok prawej nogi Hollywooda, zastanawiając się, co z nią będzie, jak jej romans z dyrkiem wyjdzie na jaw. Może zmieni imię na Marielle i wyjedzie z miasta...

    Sponsored content

    Re: komisariat

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Nie Lis 19, 2017 6:55 pm