supermarket

    Share
    avatar


    st. albans
    god save the queen
    we love our queen
    102

    supermarket

    Pisanie by st. albans on Pią Paź 03, 2014 7:15 pm

    First topic message reminder :

    avatar


    Londyn
    psychologia
    wyrachowana idealistka
    25

    Re: supermarket

    Pisanie by danielle winchester on Wto Paź 21, 2014 10:51 pm

    konor to konor, a teraz pewnie mu głupio ;c - no tak, czas żebyśmy poszli w końcu zapłacić za zakupy. chciałabym mieć czasami siostrę - westchnęła - ale mam dwóch starszych braci, to przynajmniej bronili mnie przed kolejnymi facetami, którzy chcieli mi zrobić krzywdę - zaśmiała się. a kiedy jej bracia nie dopuszczali do niej facetów, danielle odkryła dziewczyny, no i ogarnęła temat, że jednak jest bi. z resztą, ona kochała wszystkich, bez względu na płeć - mogę cię odprowadzić do domu? - zapytała
    avatar


    tokio
    informatyka
    geek
    24

    Re: supermarket

    Pisanie by john singleton on Wto Paź 21, 2014 11:00 pm

    pewnie zapłacili i faktycznie go odprowadziła bo srał w gacie jak miał wracać po nocy sam xd
    idę spać, papa!
    avatar


    manchester
    inżynieria biomedyczna
    bijacz
    22

    Re: supermarket

    Pisanie by lysette quickley on Czw Paź 23, 2014 7:08 pm

    lysatte nie znosiła zakupów, dlatego zwykle robiła je przez neta, ale teraz, konkretnie w tej chwili, potrzebowała jakiegoś kwasku cytrynowego czy czegoś równie upierdliwego, jak mąka na naleśniki, których jej się zachciało, więc musiała przyjść do obleśnego całodobowego supermarketu, w którym wiecznie kręciło się wielu typów. nie lubiła zwłaszcza tych pijanych, którzy w nocy rozdawali róże albo zwyczajnych bezdomnych, którzy potrafili zesrać się na środku działu z nabiałem. całe szczęście nie było teraz aż tak późno by spotkać tu takich świrów, ani też nie był to piątek czy sobota, gdzie całe miasto zbierało się wieczorem na co tygodniowe zakupy. dlatego też mogła spokojnie spacerować z koszykiem przewieszonym przez ramię i szukać tego, co tam potrzebowała.
    avatar


    hawaje
    -
    prawnik
    26

    Re: supermarket

    Pisanie by jamie holmes on Czw Paź 23, 2014 7:12 pm

    jamie również potrzebował zakupów, konkretnie czegoś szybkiego do zjedzenia bo akurat wracał z pracy. miał jeszcze więcej papierów do ogarnięcia w domu, więc troszeczkę mu się spieszyło. kręcił się w tą i z powrotem, mrucząc coś pod nosem że przecież dzisiaj nie ma czasu. jakaś laska zaproponowała mu najnowszy rodzaj jogurtu i nie chciała go puścić, dopóki nie włoży do koszyka czegoś z najnowszej serii. jamie był wściekły, wrzucił ten jogurt i nieopatrznie wlazł prosto pod nogi lisy - o przepraszam najmocniej - wymamrotał pod nosem, wymijając ją, żeby w końcu znaleźć to czego potrzebował.
    avatar


    manchester
    inżynieria biomedyczna
    bijacz
    22

    Re: supermarket

    Pisanie by lysette quickley on Czw Paź 23, 2014 7:17 pm

    raczej wlazł jej na głowę, bo był pewnie ze dwa razy wyższy od tego kurdupla. mogłaby mu przejść swobodnie pod nogami. ok, może nie aż tak. była zaczytana w swoim telefonie, bo przeglądała akurat twittera szukając czegoś na swój temat, dlatego pozwoliła sobie na siebie wleźć. inaczej by jakoś temu zaradziła.
    - hej! uważaj jak chodzisz! - syknęła już do jego pleców, gdy zauważyła, że sięga po ostatni na półce kefir, który uwielbiała, a którego sto lat już nie widziała. albo nie wiem, co to mogło być. ale w każdym bądź razie rzuciła się w tamtą stronę i odepchnęła go dalej, tak że wpadł pewnie na jakiegoś dziadka i połamał mu wszystkie kości. ale przynajmniej miała to co chciała i stała z rozmarzoną minką, jakby wygrała cały świat.
    avatar


    hawaje
    -
    prawnik
    26

    Re: supermarket

    Pisanie by jamie holmes on Czw Paź 23, 2014 7:20 pm

    prawie że się wywalił, miał ochotę również ją odepchnąć ale nie był agresywnym frajerem. podszedł do niej wściekły - co ty sobie do cholery wyobrażasz, że możesz tak ludzi popychać? mówi się przepraszam, smarkulo - warknął na nią i zabrał z jej koszyka to co wziął i zaraz zniknął w drugiej alejce. miał ochotę teraz kogoś zamordować. szybko wybrał kolejne produkty, przeprosił tego dziadka że w ogóle na niego wpadł i powoli udał się do kasy. modlił się, żeby ta wariatka go nie goniła albo żeby chociaż nie zrobiła mu awantury na cały sklep bo on na to czasu nie miał! jak ona w ogóle śmiała go tknąć.
    avatar


    manchester
    inżynieria biomedyczna
    bijacz
    22

    Re: supermarket

    Pisanie by lysette quickley on Czw Paź 23, 2014 7:24 pm

    oczywiście, że za nim szła! cały czas. pewnie nawet biegła, jak poparzona i dopadła go dopiero przy tej kasie. nigdy nie odpuszczała, zwłaszcza, gdy jej na czymś zależało, jak na tym produkcie. zresztą heloł, jest jakąś szlachcianką. całe życie miała to, co chciala, czego żądała. i to podane na srebrnej tacy mającej kilkaset lat i regularnie czyszczonej. złapała go za ramię ciut za mocno, co w sumie było przedziwne, że ma w ogóle tyle siły. w końcu była tak chorobliwie chuda z praktycznie zerową zawartością jakichkolwiek mięśni. a tu proszę. może te zajęcia z samoobrony coś jej dawały.
    - chyba coś mi zapierdoliłeś, koleś - mruknęła zadzierając głowę do góry by na niego patrzeć.
    avatar


    hawaje
    -
    prawnik
    26

    Re: supermarket

    Pisanie by jamie holmes on Czw Paź 23, 2014 7:29 pm

    - chyba coś powiedziałem dzieciaku, nie mam dla ciebie czasu. przeprosiłabyś chociaż za to, że mnie popchnęłaś - warknął na nią znów, podając kasjerce ten jej upragniony produkt, skasowała go a on go od razu schował do torebki. on się tak łatwo nie da. jak go uderzy i będzie chciała od niego zwrotu tego, czego ona chciała to chyba jej walnie prosto w twarz, chociaż była bardzo ładną dziewczynką - idź sobie weź coś na uspokojenie, polecam melisę. albo czekoladę, przynajmniej poprawi ci się humor - mruknął płacąc za wszystkie zakupy kartą. nie obchodziła go w tym momencie lisa, miał ją głęboko gdzieś. już zamierzał wyjść kiedy pewnie znowu złapała go za ramię - weź spierdalaj młoda - westchnął.
    avatar


    manchester
    inżynieria biomedyczna
    bijacz
    22

    Re: supermarket

    Pisanie by lysette quickley on Czw Paź 23, 2014 7:34 pm

    wszystko byłoby w porządku, gdyby nie mówił do niej ciągle, jakby miała dwanaście lat, albo i mniej. już dawno nie słyszała nic głupszego, dlatego trochę ją wryło.
    - myślisz, że ile mam lat? - zdziwiła się i z tego wszystkiego wyszła z kasy zostawiając po drodze swój koszyk i dreptała obok niego. zupełnie zapomniała, że się do tego sklepu nawet nie pomalowała i faktycznie mogła wyglądać na smarkulę, którą jednak nie była. chyba, że on był świetnie zakonserwowanym pięćdziesięciolatkiem.
    avatar


    hawaje
    -
    prawnik
    26

    Re: supermarket

    Pisanie by jamie holmes on Czw Paź 23, 2014 7:38 pm

    - nie wiem, siedemnaście? z resztą nie interesuje mnie to ile masz właściwie lat. spieszy mi się do domu. mam sporo pracy - mruknął, zapalając papierosa tuż po wyjściu z supermarketu. nie wiedział o co chodzi tej dziewczynie, bo zachowywała się bardzo natarczywie. pewnie gdzieś niedaleko miał samochód, a ona dalej szła za nim. zapakował swoje zakupy do bagażnika - coś jeszcze? podwieźć cię do domu? - zapytał trochę milej, bo widział, że dziewczyna ma sporo zakupów. oparł się o samochód i palił dalej papierosa.
    avatar


    manchester
    inżynieria biomedyczna
    bijacz
    22

    Re: supermarket

    Pisanie by lysette quickley on Czw Paź 23, 2014 7:42 pm

    boże! jak ty uważnie czytasz, jestem pod wrażeniem xd bo wcale nie miała zakupów, skoro zostawiła koszyk przy kasie, żeby za nim biec! roześmiała się.
    - och! dziękuję, to spory komplement. - w zasadzie wcale nim nie był. w środku była wściekła, bo to nic miłego, gdy jakiś facet ma ją za nastolatkę. te są zwykle głupie jak but, więc pewnie też za taką ją miał.
    - odkupię to od ciebie... za ile było? dwa funty? dam ci pięć... - mruknęła kompletnie poważnie wyciągając portfel, ale w tej chwili była to dla niej sprawa życia lub śmierci. spojrzała zaraz na niego podejrzliwie.
    - jesteś psycholem, który morduje dziewczyny w swoim aucie? - przyjrzała mu się uważniej i jego bagażnikowi, gdy pakował do niego zakupy.
    avatar


    hawaje
    -
    prawnik
    26

    Re: supermarket

    Pisanie by jamie holmes on Czw Paź 23, 2014 7:49 pm

    myślałam, że wzięła zakupy ze sobą xd okej mój błąd xd
    - oczywiście, skąd wiedziałaś że jestem psycholem? zawsze zaciągam takie młode dziewczyny jak ty do bagażnika na parkingu w supermarkecie a potem morduję je w lesie i tak dalej i tak dalej - wzruszył ramionami. wyciągnął z bagażnika ten produkt, który od niego chciała i jej po prostu go oddał - nie musisz mi za nic płacić, skoro ci na tym aż tak bardzo zależy to trzymaj. masz go ode mnie w prezencie - zgasił papierosa - więc jak, chcesz gdzieś jechać czy zostawić cię tutaj na parkingu? - zapytał - poza tym, mam na imię jamie i jestem prawnikiem, to daleko mi do mordercy - zaśmiał się.
    avatar


    manchester
    inżynieria biomedyczna
    bijacz
    22

    Re: supermarket

    Pisanie by lysette quickley on Czw Paź 23, 2014 7:55 pm

    nie miałaby czasu za nie zapłacić przez dupka jamiego. coś czuła, że za łatwo poszło, jak jej to tak bez niczego oddał, ale może po prostu nie potrafiła wierzyć w dobro ludzkie, bo sama... była zła? pewnie coś w tym jest. albo raczej była zwyczajną realistką. przekrzywiła głowę.
    - najciemniej pod latarnią - mruknęła dalej podejrzliwie na niego zerkając. nie uśmiechało jej się znowu jechać taksą, bo ostatni gość okazał się być zwykłym bucem, poza tym czytała w sieci, że w Anglii grasuje jakiś psychol, który wywozi gdzieś dziewczyny i jeszcze żadnej nie udało się znaleźć, a było ostatnio dużo masowych zgłoszeń zaginięć. strach się bać.
    - lysette. i właściwie mógłbyś mnie podwieźć, ale wiedz, że znajomi będą mnie szukać. - ostrzegła go od razu i wpakowała się do jego auta, które okazało się być starym gruchotem forda. i to miał być prawnik? coś jej tu śmierdziało xd
    avatar


    hawaje
    -
    prawnik
    26

    Re: supermarket

    Pisanie by jamie holmes on Czw Paź 23, 2014 7:59 pm

    wcale nie miał gruchota! miał całkiem porządne auto, bo zarabiał mnóstwo kasy jako wzięty prawnik - zapamiętam to sobie, że wszyscy cię będą szukać, miło cię poznać - powiedział rozbawiony. pojechali pod jej dom, to zacznę.
    avatar


    waszyngton
    malarz - prawnik
    super gość
    45

    Re: supermarket

    Pisanie by vincent cruz on Nie Paź 26, 2014 4:11 pm

    vincent jeździł z zawalonym już wózkiem za lilką, a on grał w tym czasie w jakąś głupią gierkę i tylko przytakiwał jej bezmyślnie na pytania. ale teraz się chyba wycwaniła, bo wyrwała mu telefon z łapy i gapiła na niego surowym wzrokiem.
    - hej... co ty czynisz - zaśmiał się mimo wszystko i zrobił smutną minkę. przecież nic złego nie robił. nie jego wina, że ma okres i jest wkurwiona na cały świat. mógłby jej zrobić dziecko to przez prawie rok mialaby spokój i być może byłaby szczęśliwsza, he he.
    avatar


    vancouver
    muzykologia
    simply the best
    42

    Re: supermarket

    Pisanie by lilianne cruz on Nie Paź 26, 2014 4:16 pm

    jakby jej zrobił dzieciaka to by go zamordowała... nawet nie byłoby co zbierać na pogrzeb.
    - już od dziesięciu minut próbuję od ciebie wyciągnąć gdzie jutro pójdziemy na obiad a ty nawet nie raczyłeś oderwać wzroku od tego cholernego telefonu. - powiedziała poirytowana. z pewnością musieli gdzieś na ten obiad iść bo ona nie była mistrzem kuchni i o ile vincent nie zabierał się za ugotowanie czegoś to nie było szans na żaden obiad.
    avatar


    waszyngton
    malarz - prawnik
    super gość
    45

    Re: supermarket

    Pisanie by vincent cruz on Nie Paź 26, 2014 4:23 pm

    haha, kiedyś jej zrobi xd na bank!
    wydął ustka w kształt litery o i zaraz pokręcił głowę. nie miał nic na swoje usprawiedliwienie. sam raczej nie gotował. kiedyś próbował, ale nie wyszło kompletnie, więc zrezygnował z takich cudów.
    - och, kochanie... pójdziemy tam, gdzie będziesz chciała. to zwykły obiad. - przewrócił oczami i wrzucił do koszyka jakieś masło, bo pamiętał, że rano nie miał na czym usmażyć jajecznicy. skąd miał wiedzieć, że to urodziny ich wnuczki i to miało być już zaplanowane z trzy miesiące temu przez niego samego. i obiecywał, że to zrobi!
    avatar


    vancouver
    muzykologia
    simply the best
    42

    Re: supermarket

    Pisanie by lilianne cruz on Nie Paź 26, 2014 4:29 pm

    w sumie to nawet nie ich wnuczki tylko jego wnuczki... ona teoretycznie nie była w żaden sposób z nią spokrewniona. i pewnie nawet za nią nie przepadała.. nie żeby coś, ale jak dziecko mówiło do niej babciu, to od razu dostawała drgawek, w końcu wcale nie wyglądała staro! jej babcie kojarzyły się z siwymi i pomarszczonymi jak rodzynki babeczkami, a nie z taką zajebistą i seksowną kobietą jak ona.
    - nie gdzie ja będę chciała.... raczej powinieneś się zastanowić, gdzie twoja wnuczka będzie chciała. obiecałeś jej, że będzie miała wspaniałą niespodziankę. - powiedziała marszcząc brwi. dla lilki wspaniałą niespodzianką byłoby gdyby dziecko się stąd wyniosło, no ale nie można mieć wszystkiego. z resztą vinc był super dziadkiem i nie chciałaby, żeby stracił za dużo z życia wnuczki. a ona sama kiedyś się pewnie przyzwyczai do tego. chociaż prędzej nauczy małą, żeby mówiła do niej po imieniu... albo nagle obudzą się w niej jakieś instynkty macierzyńsko-babciowe...
    avatar


    waszyngton
    malarz - prawnik
    super gość
    45

    Re: supermarket

    Pisanie by vincent cruz on Nie Paź 26, 2014 4:38 pm

    zrobił wielkie oczy na to wszystko, bo faktycznie! ale z niego debil. miesiąc temu miał przypomnienie w telefonie, ale akurat robił coś innego i wyleciało mu to z głowy. jebnął się w głowę z otwartej ręki.
    - ale ze mnie kretyn! jezu, lily, co teraz... co teraz! gdzie ja znajdę stolik w przyjaznej restauracji dzieciom na jutro!? - pewnie powinien raczej zorganizować jakieś garden party z clownami, dzikimi zwierzętami i dmuchanym zamkiem, ale takimi rzeczami zawsze zajmowała się effie. to znaczy jak ta córka była mała, więc wiadomo. nie wiedział nawet czym to się je i co trzeba robić. zaczął nerwowo chodzić w kółko.
    avatar


    vancouver
    muzykologia
    simply the best
    42

    Re: supermarket

    Pisanie by lilianne cruz on Nie Paź 26, 2014 4:42 pm

    - tak myślałam. - mruknęła wywracając oczami. może i nie przepadała za dziećmi, ale nie lubiła też kiedy takie małe brzdące chodziły smutne... a już na pewno nie lubiła kiedy płakały bo ktoś im coś obiecał i się z tego nie wywiązał. pogrzebała w torebce i podała mu wizytówkę. - potwierdź rezerwację. to jest w londynie, ale w st albans nie było odpowiedniego miejsca na zorganizowanie takiej zabawy dla tłumu małych księżniczek. - powiedziała wzdychając. - i pamiętaj, że nie będę za każdym razem ratowała ci tyłka. - dodała i ruszyła do przodu bo pewnie musiała jeszcze mnóstwo rzeczy kupić. z drugiej strony co było im niezbędne, skoro oboje nie potrafili gotować?
    avatar


    waszyngton
    malarz - prawnik
    super gość
    45

    Re: supermarket

    Pisanie by vincent cruz on Nie Paź 26, 2014 4:58 pm

    zerknął na wizytówkę i od razu zrobiło mu się lepiej. doskonale było mieć taką lilkę, która oprócz tego, że była ostra i dalej po nim skakała jak szalona to miała łeb nie od parady i faktycznie za każdym razem ratowała mu dupsko. zaśmiał się mimo wszystko.
    - pamiętaj, że to ja ratowałem cię w macedonii, lore - mrugnął do niej i pchnął wózek dalej. pewnie byli tu po pampersy i takie bardziej drogeryjne rzeczy, niż coś do lodówki. ewentualnie jakieś gotowe dania do odgrzania. sałatki w paczkach, do których wystarczało dodać dressing. westchnął.
    - jesteś najlepsza, wiesz o tym? - pocałował ją w policzek.
    avatar


    vancouver
    muzykologia
    simply the best
    42

    Re: supermarket

    Pisanie by lilianne cruz on Nie Paź 26, 2014 5:02 pm

    ktoś musiał mieć łeb na szyi. jako młoda panienka nie była za bardzo ogarnięta, ale teraz to nadrabiała. a przynajmniej tak jej się wydawało. przynajmniej porównując się do vincenta to jednak była mistrzem.
    - ratowałeś? - uniosła brew ale po chwili się zaśmiała. - kazałeś mi liczyć na siebie. - pokręciła głową bo doskonale pamiętała to jak leciała za nim z płaczem, żeby jej nie zostawiał pośród paskudnych żuli. teraz mogła się z tego śmiać, ale wtedy to był dla niej niemały dramat. no w sumie pewnie racja....
    - oczywiście, że o tym wiem... - uniosła kącik ust i przytuliła się do jego boku, bo na to właśnie miała w tym momencie ochotę. jak wchodzili do sklepu to miała ochotę go rozszarpać, ale teraz myślała tylko o tym, że jak wrócą do domu to będzie się mogła do niego przytulać.
    avatar


    waszyngton
    malarz - prawnik
    super gość
    45

    Re: supermarket

    Pisanie by vincent cruz on Nie Paź 26, 2014 5:09 pm

    chwilę się powstrzymywał przed wybuchem śmiechu gryząc swoją wargę ale już nie wytrzymał. boże, jakimi oni byli wariatami za młodu! śmiał się dłuższą chwilę i wytarł oko od łez z tego histerycznego śmiechu.
    - o rety, ale to było śmieszne. jak musiałem ukraść węgiel ze sklepu, żeby rysować karykatury... jakiś gość mnie chyba nawet gonił. - zmierzwił włosy i pokręcił głową. dobrze, że jego córka nie wie wszystkiego o ojcu, bo pewnie dawno by jarała, chlała i latała po europie w poszukiwaniu przygody. zaraz znowu się zaśmiał, bo przypomniał sobie o minnie, której dawno nie widzieli. pewnie robiła też coś ciekawego. spotkają się dopiero na święta, u rodziców lilianne, a w zasadzie rodziców lilianne i minnie. no ale nie chciał już przypominać lilce jak miała zgona trzy dni w szafie.
    - skromna jak zawsze.
    avatar


    vancouver
    muzykologia
    simply the best
    42

    Re: supermarket

    Pisanie by lilianne cruz on Nie Paź 26, 2014 5:16 pm

    kiedy zaczął się śmiać uśmiechnęła się tylko i pokręciła głową. dobrze, że chociaż jego to tak strasznie bawiło. jak dla niej to teraz może i był powód do uśmiechu, ale jak mówiłam wtedy nie za bardzo. szczególnie, że chyba jej powiedział, że jak nie będzie miała jak wrócić to spokojnie może zostać dziwką.
    - czasem żałuję, że nie mamy już dwudziestu lat. - westchnęła cicho. nie mieli obowiązków, problemów.... teraz wszystko wyglądało inaczej. a tak bardzo nie wierzyła ojcu kiedy ten mówił jej, że dorosłość wcale nie jest taka fajna jakby mogło się wydawać. jakby mogła nie być, skoro robi się to na co się ma ochotę? no i przekonała się, że to niekoniecznie tak wygląda.
    - jakby mogło być inaczej. chyba nie spodziewałeś się, że zaprzeczę. - uśmiechnęła się lekko. nawet by jej to przez myśl nie przeszło!
    avatar


    waszyngton
    malarz - prawnik
    super gość
    45

    Re: supermarket

    Pisanie by vincent cruz on Nie Paź 26, 2014 5:22 pm

    też to pamiętam! że ma iść dawać dupy za kasę xd on dalej był po części takim samym dzieciakiem, jak dawniej, więc w sumie niewiele się zmieniło. no, może oprócz tego, że miał na głowie córkę z jej dzieckiem, byłą żonę do której na pewno coś jeszcze czuł i więcej rachunków do opłacenia, niż tylko swojego dilera. o boże... jeszcze agnes! ciekawe, co u jego durnej siostry xd na pewno mieli dalej takie same beznadziejne kontakty, bo to dziwka.
    - a ja nie. teraz jestem przystojniejszy - wyszczerzył się i posmyrał ją po boczku. no i lilka w końcu miała cycki. ciekawe, jak effie. czy jej po ciąży urosły... kierował się już do kasy, bo i tak już mieli pełen wózek. głównie przez wszystkie rzeczy dla dzieciaka.
    - ten dylan na imprezie też będzie? - zapytał ni z gruszki ni z pietruszki marszcząc czoło.

    Sponsored content

    Re: supermarket

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Nie Sie 20, 2017 3:14 am