tea lounge

    Share
    avatar


    st. albans
    god save the queen
    we love our queen
    102

    tea lounge

    Pisanie by st. albans on Pią Paź 03, 2014 7:13 pm

    First topic message reminder :

    avatar


    miami
    szef wszystkich szefów
    dad, husband and whatever.
    26

    Re: tea lounge

    Pisanie by blaise joyce on Nie Gru 13, 2015 3:36 pm

    tak samo jak john pomagał blaisowi w organizacji tego ślubu, znaczy do pewnego momentu bo potem sami się wzięli i hajtnęli w tajemnicy przed całą rodzinką ;x mamusia pewnie była zła, siostra też, dobrze, że chociaż annie zabrali ze sobą xd spojrzał na swoja dłoń, na której była obrączka. nosił ją z dumą, nie zdejmował w pracy, nie ukrywał tego, że po prostu jest żonaty. pokazał jej lewą rękę. - no tak, w końcu dałaś radę mnie okiełznać. chociaż nie wiem kto tutaj kogo okiełznał, skoro ty też dawałaś mi popalić. - zaśmiał się. pocałował ją w nos. - wiesz, mam ochotę zostawić annie pod opieką mamy, zabrać tort, szampana i wrócić na te malediwy - wyszeptał jej do ucha.
    avatar


    boston
    wychowuje annie
    a sama jest niedojrzała
    21

    Re: tea lounge

    Pisanie by madeline cruz on Nie Gru 13, 2015 3:42 pm

    annie i tak nie ogarniała co się dzieje xd chociaż teraz to już duża dziewczynka jest, biega i gada i w ogóle. nie wiem nawet już ile ma lat i jak się zachowują dzieci w takim wieku, ale kto by się przejmował.
    - ja zawsze byłam grzeczna. - przypomniała mu z rozbawieniem i oczywiście ciągle dawała mu buziaczki, bo była taka zakochana i szczęśliwa i och i ach. rozmarzyła się na jego propozycję. - trzeba było od razu się spakować, zabrać wszystko i tam zostać na zawsze... - wymruczała zamyślona.
    avatar


    miami
    szef wszystkich szefów
    dad, husband and whatever.
    26

    Re: tea lounge

    Pisanie by blaise joyce on Nie Gru 13, 2015 3:46 pm

    podejrzewam, że już ogarniała bo przecież taka malutka to ona nie była... więc doskonale wiedziała, ze rodzice się w końcu pobrali, blaise i maddie musieli jej tłumaczyć przecież. objął ją jedną ręką, bo na drugiej przecież trzymał swoją kochaną córeczkę. - nie tak szybko kochanie. nie tak szybko. owszem, stać jest na to, żeby mieszkać na malediwach ale... jeszcze mamy rodzinę do ogarnięcia - posłał jej kącikowy uśmiech. - to co, spadamy stąd? - zafalował śmiesznie brwiami.
    avatar


    boston
    wychowuje annie
    a sama jest niedojrzała
    21

    Re: tea lounge

    Pisanie by madeline cruz on Nie Gru 13, 2015 3:50 pm

    i tak nie ogarniała co to jest ślub i dlaczego z tej okazji jej rodzice uciekli na koniec świata. jej światopogląd i tak był trochę wykrzywiony, bo myślała, że to normalne, że ma dwóch tatusiów i w ogóle.
    - my jesteśmy rodziną, którą trzeba ogarniać. można to równie dobrze robić na malediwach. - zauważyła z rozbawieniem. jej tutaj nic nie trzymało, nie miała szkoły, pracy, rodziców, mogła uciec na malediwy. przynajmniej dylan by się trzymał wtedy z daleka! znowu go trzepnęła w ramię. - żartujesz? chcesz uciec z własnych urodzin, które planowałam pół miesiąca?! - zdenerwowała się na żarty.
    avatar


    miami
    szef wszystkich szefów
    dad, husband and whatever.
    26

    Re: tea lounge

    Pisanie by blaise joyce on Nie Gru 13, 2015 3:54 pm

    tak, to niepodważalny fakt. ale co z tego, przynajmniej wzięła udział w ślubie xd
    - ciesz się, że chcę uciec z tobą a nie z johnem na przykład, który świetnie się bawi w towarzystwie swojej dziewczyny. mógłbym przecież się totalnie upić, musiałabyś mnie wtedy ciągnąć do domu za kołnierz - zaśmiał się. - mówię poważnie, niech oni się bawią, a my będziemy się bawić sami ze sobą. przecież doskonale wiesz, że doceniam twój gest, ale wolę bawić się z tobą sam na sam - cmoknął ją w dolną wargę.
    avatar


    boston
    wychowuje annie
    a sama jest niedojrzała
    21

    Re: tea lounge

    Pisanie by madeline cruz on Nie Gru 13, 2015 3:57 pm

    sypała kwiatki w dodatku ;x musiało tak być, w końcu była gwiazdeczką mamusi.
    - nie cieszę się, że w ogóle chcesz uciekać. - pokazała mu język. - jesteś najgorszym jubilatem na świecie. - potrząsnęła głową niezadowolona. - to dlatego, że czujesz, że się już starzejesz? pokaż no, poszukam gdzie masz siwe włosy... - zaczęła macać jego włosy. miała go sam na sam na co dzień, chciała, żeby dzisiaj się zabawił ze swoimi znajomymi, ale cóż mogła poradzić, że była dla niego lepsza od nich xd to nie jej wina xd
    avatar


    miami
    szef wszystkich szefów
    dad, husband and whatever.
    26

    Re: tea lounge

    Pisanie by blaise joyce on Nie Gru 13, 2015 4:02 pm

    pewnie, że była lepsza od nich, bo on z nimi się nie ruchał xd nie byli też jego żoną xd a to było najważniejsza. - wiem! ale co ja na to poradzę, że chcę po prostu spędzić swoje kolejne urodziny tylko ze swoją żoną, hmm? bliżej mi do trzydziestki niż tobie. chociaż młoda żona dodaje mi niezwykłego uroku. - zaśmiał się i dźgnął ją palcem w żebro. - chodźmy! - pociągnął ją nagle w kierunku wyjścia.
    avatar


    boston
    wychowuje annie
    a sama jest niedojrzała
    21

    Re: tea lounge

    Pisanie by madeline cruz on Nie Gru 13, 2015 4:11 pm

    - przy mnie się tak prędko nie zestarzejesz. - pogroziła mu palcem, żeby mu nie przychodziło do głowy, żeby się starzeć i sypać. chociaż pewnie prędko chłopak osiwieje przez te wszystkie problemy, jakich madeline mu przysparza xd poszli do domu w takim razie i świętowali na swój sposób.

    Sponsored content

    Re: tea lounge

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Nie Lis 19, 2017 6:55 pm