leon's lunch

    Share
    avatar


    st. albans
    god save the queen
    we love our queen
    102

    leon's lunch

    Pisanie by st. albans on Pią Paź 03, 2014 7:11 pm

    First topic message reminder :

    avatar


    los angeles
    dziennikarstwo
    pierwsza dama
    25

    Re: leon's lunch

    Pisanie by debbie grayson on Nie Lis 02, 2014 1:21 pm

    debbie była na niego okropnie wściekła, nie dość że był pijany to jeszcze całował się z jakąś aggie, której miała ochotę wyrwać te kudły, zepchnąć ją ze schodów i zakopać w ciemnym lesie. debbie miała mord w oczach, lekkiego kaca i ledwo ogarniała co się z nią dzieje. wparowała do środka, od razu znalazła daniela. stanęła przed nim i skrzyżowała ręce na piersiach - no to słucham - nawet nie usiadła, bo nie widziała takiej potrzeby.
    avatar


    st. albans
    prawo
    pracoholik
    25

    Re: leon's lunch

    Pisanie by daniel roosevelt on Nie Lis 02, 2014 1:32 pm

    gdy debbie weszła do środka, daniel nawet jak na dżentelmena przystało wstał, wskazał jej miejsce, ale ona chyba nie była zainteresowana siadaniem, więc sam padł z powrotem na krzesełko, bo nie miał tyle siły.
    - zaczęliśmy rozmawiać mając na twarzach maski, rzucaliśmy jakieś głupie żarty i ona dała mi takiego krótkiego buziaka, jak ty zawsze dajesz swoim koleżankom - aha, błąd, bo debbie chyba nie ma koleżanek xd mniejsza o to! - od razu jej powiedziałem, że nie jestem zainteresowany, a potem o północy ściągnęliśmy maski i okazało się, że to ona. całą resztę nocy spędziliśmy znowu na jakiś głupich pretensjach do siebie nie wiadomo o co. - wzruszył ramionami. morał z tej historii: debbie powinna mu współczuć, bo ostatnio nie potrafi dogadać się z przyjaciółką.
    avatar


    los angeles
    dziennikarstwo
    pierwsza dama
    25

    Re: leon's lunch

    Pisanie by debbie grayson on Nie Lis 02, 2014 1:41 pm

    nie będzie mu współczuła bo jej nienawidzi i najchętniej zakopałaby ją w lesie i pocięła na kawałeczki, bo ją wkurwiała. ona w ogóle nie miała przyjaciółek, to znów powróciła do pracy gdzie się zaszyła na sto lat przed wszystkimi jej wrogami. debbie potupała chwilkę nóżką, zamyśliła się i wydęła niezadowolona usta - po pierwsze nie mam przyjaciółek, po drugie... a po drugie to nadal jestem wściekła. tobie wierzę, ale jej nie wierzę i wiem, że kiedyś się na ciebie rzuci bo to jest totalna wariatka i jej nie lubię - nadal była trochę obrażona, że ona musiała spędzać czas na balu z jakimś nudnym gościem a on podrywał sobie swoją przyjaciółeczkę. usiadła na krześle, nadal mając skrzyżowane ręce. zamówiła sobie dużą kawę skoro już tutaj byli.
    avatar


    st. albans
    prawo
    pracoholik
    25

    Re: leon's lunch

    Pisanie by daniel roosevelt on Nie Lis 02, 2014 1:57 pm

    cała sytuacja była niedorzeczna, bo debbie robiła mu wielką awanturę o to, że aggie go pocałowała tak bardzo nieznacząco, że bardziej się już nie dało (szczególnie, że nawet nie wiedziała, że to on), a sama nie przyznawała się do tego, co ostatnio zrobił mason!
    - daj spokój, dziewczyna chodzi i całuje przypadkowych nieznajomych, raczej nie powinnaś się martwić o mnie. - roześmiał się. oczywiście debbie mogła mieć na to wszystko zupełnie inne poglądy, ale daniel upierał się przy swoim. wyciągnął rękę, żeby pomiziać ją po przedramieniu. - nie powinniśmy byli rozdzielać się wczoraj ani na chwilę. - zauważył. zniknęła mu gdzieś w tłumie, kiedy poszła do łazienki, a pośród tych wszystkich przebierańców trudno było kogokolwiek odnaleźć!
    avatar


    los angeles
    dziennikarstwo
    pierwsza dama
    25

    Re: leon's lunch

    Pisanie by debbie grayson on Nie Lis 02, 2014 2:01 pm

    a potem wylądowała na imprezie z jakimś nudnawym kolesiem, który opowiadał jej o swojej wiecznej miłości. nawet potańczyć z nim nie mogła, bo tak przynudzał. a ona piła dzięki temu więcej alkoholu niż zwykle. dostała kawę i napiła się boskiego trunku - może i masz rację, nie powinniśmy. ale tak szybko zniknąłeś mi w tłumie a potem widziałam cię już jak rozmawiałeś z jakąś panienką to poszłam do domu. ja się bawiłam okropnie. musiałam rozmawiać z jakimś totalnie napalonym frajerem, który chwalił się swoją dziewczyną - wywróciła oczami - ale ty się lepiej bawiłeś ode mnie - westchnęła smutno.
    avatar


    st. albans
    prawo
    pracoholik
    25

    Re: leon's lunch

    Pisanie by daniel roosevelt on Nie Lis 02, 2014 2:09 pm

    daniel też wczoraj zaszalał z alkoholem bardziej niż zwykle. sam nie wiedział czemu, po prostu pił drinka za drinkiem. może dlatego, że juz dawno nie był na żadnej tego typu dużej imprezie.
    - okej, czyli widziałaś mnie jak rozmawiam z jakąś "panienką" - pokazał nawet palcami cudzysłów w powietrzu - ale nie podeszłaś do mnie, tylko poszłaś do domu i potem oskarżasz mnie o to, że się lepiej bawiłem albo że ktoś mnie całuje? - spytał spokojnie. nie chciał się z nią kłócić, ale chciał jej pokazać, że niekoniecznie cała wina tej sytuacji leżała po jego stronie. zajadał się przy tym jajkami i bekonem, które były jego pierwszym posiłkiem dzisiaj.
    avatar


    los angeles
    dziennikarstwo
    pierwsza dama
    25

    Re: leon's lunch

    Pisanie by debbie grayson on Nie Lis 02, 2014 2:15 pm

    - bo się wkurzyłam - wydęła usta - poza tym źle się bawiłam, jeden facet o mało co się na mnie nie rzucił, ktoś wylał na mnie drinka. beznadziejna impreza - mruknęła - a co, miałam zostać z tobą, skoro ty się bawiłeś lepiej ode mnie? - napiła się kawy. ona jadła tylko jabłko, bo się odchudzała. ostatnio jedna z koleżanek życzliwie powiedziała że przytyła okropnie. debbie wzięła to sobie do serca. spojrzała się na daniela - przepraszam, jestem okropną towarzyszką czasu - westchnęła - mam dużo roboty i po prostu jedyne co mam ochotę zrobić to wyjechać w cholerę - miała depresję ;c
    avatar


    st. albans
    prawo
    pracoholik
    25

    Re: leon's lunch

    Pisanie by daniel roosevelt on Nie Lis 02, 2014 2:19 pm

    - tak, miałaś zostać ze mną, żeby się bawić razem ze mną. to jakiś konkurs, kto lepiej będzie się bawił? nie możemy bawić się razem? - nie rozumiał. upił trochę swojej herbatki. nigdy nie chciał rywalizować z debbie na żadnej płaszczyźnie, ani na tej, kto pisze lepsze artykuły, ani tym bardziej na tej, kto się lepiej bawi na imprezie. to niedorzeczne. - nie przepraszaj, rozumiem, że się wkurzyłaś o tę plotkę. też bym się wkurzył. to ja przepraszam. mogłem ci powiedzieć od razu, żeby ubiec tę głupią woof woof, która tylko czyha na każdą okazję, żeby nas poróżnić. - zmarszczył czoło. najwyraźniej nie na każdą, skoro o masonie nie napisała, hehe. - to weźmy weekend wolnego i wyjedźmy gdzieś. - wymyślił. taaak, ciekawe, czy znajdzie na to czas.
    avatar


    los angeles
    dziennikarstwo
    pierwsza dama
    25

    Re: leon's lunch

    Pisanie by debbie grayson on Nie Lis 02, 2014 2:25 pm

    - ty nie masz czasu ani ja nie mam czasu na wyjazdy. ale ja nie mam na myśli weekendu. chociaż weekend też byłby dobry - wzruszyła ramionami. debbie uwielbiała rywalizować, ale nie będzie robiła na polu związku z danielem. kochała go z całego serca i nie mogłaby tego mu zrobić. dopiła kawę, smakowała jej. zrobiła się trochę głodna ale niczego sobie nie zamówiła. to było wbrew jej diecie - poza tym daniel, ja chyba zrobię sobie sama wyjazd. potrzebuję odpoczynku - bo skoro ja wylatuję w środę do włoch to ona razem ze mną :d
    avatar


    st. albans
    prawo
    pracoholik
    25

    Re: leon's lunch

    Pisanie by daniel roosevelt on Nie Lis 02, 2014 2:31 pm

    westchnął. nie mógł się z nią spierać, bo oboje wiedzieli, że rzeczywiście nie mieli czasu na takie rzeczy. daniel nawet nie wyjechał nigdzie w wakacje, tylko latał po kilku stażach. dojadł śniadanie, a raczej lunch i popijał teraz herbatę.
    - sama? - automatycznie podniósł głowę znad kubka i spojrzał na dziewczynę. - ale nie masz na myśli... odpoczynku ode mnie? - zawahał się. ostatnio często mieli głupie nic nieznaczące kłótnie albo brak czasu dla siebie, ale daniel nie dopuszczał do siebie myśli, że mogłyby to być zwiastuny rozpadu związku. bardzo ją kochał i wiedział, że chce być z nią, pomimo wszelkich trudności. w ogóle zazdroszczę włoch, też chcęę!
    avatar


    los angeles
    dziennikarstwo
    pierwsza dama
    25

    Re: leon's lunch

    Pisanie by debbie grayson on Nie Lis 02, 2014 2:45 pm

    zabiorę cię w walizkę xd debbie od razu usiadła na jego kolanach i pocałowała go czule w usta - nie, nie od ciebie. potrzebuję odpoczynku od samej siebie, od pracy, od tego miejsca. nie mogę się po prostu ogarnąć. muszę wyjechać gdzieś gdzie będę trochę bardziej zrównoważona psychicznie - mruknęła cicho - wyjeżdżam w środę. wracam dopiero w poniedziałek - powiedziała spokojnie - będę za tobą tęskniła. kocham cię mój głupolu - zachichotała.
    avatar


    st. albans
    prawo
    pracoholik
    25

    Re: leon's lunch

    Pisanie by daniel roosevelt on Nie Lis 02, 2014 2:55 pm

    to świetny plan xd
    - też będę za tobą tęsknić! masz się meldować, nie myśl, że wytrzymam tyle czasu bez wieści od ciebie! - pogroził jej palcem i dał jej słodkiego całusa. - dokąd jedziesz? czy po prostu pakujesz walizkę i ruszasz przed siebie? - spytał, bawiąc się jej włosami. był ciekaw, co tam sobie zaplanowała. też chciałby tak czasem się gdzieś wyrwać, ale nie będzie mu to dane w najbliższej przyszłości albo w ogóle kiedykolwiek. - też cię kocham, rudzielcu. - dodał jeszcze i znowu obdarował ją pocałunkiem.
    avatar


    los angeles
    dziennikarstwo
    pierwsza dama
    25

    Re: leon's lunch

    Pisanie by debbie grayson on Nie Lis 02, 2014 3:03 pm

    oddała jego pocałunek, przeciągając go trochę. byli słodką, uroczą parką. jedna babcia aż się nimi zachwycała, tak ślicznie razem wyglądali. skąd mogła wiedzieć, że na jest największą suką na świecie a on to pracoholik który potrzebuje odwyku. uśmiechnęła się podczas pocałunku - pakuję walizkę i jadę prosto przed siebie. kupię bilet na pierwszy lepszy samolot, nawet nie wiem gdzie wyląduję. pojadę tam medytować, może poimprezować, wyłączyć swoje myśli od świata - pokiwała głową - daaniel, ale obiecujesz że będziesz grzeczny - zagroziła słodko
    avatar


    st. albans
    prawo
    pracoholik
    25

    Re: leon's lunch

    Pisanie by daniel roosevelt on Nie Lis 02, 2014 3:11 pm

    oczywiście, że byli słodką, uroczą parką! na swój sposób pasowali do siebie idealnie.
    - ja zawsze jestem grzeczny! to ty musisz obiecać, że będziesz grzeczna... ja będę siedział i pracował, a ty będziesz w tym czasie imprezować po drugiej stronie świata! - zauważył. on nigdy by przecież nie zrobił nic niegrzecznego, a już na pewno nie w tutejszych warunkach. po niej można było spodziewać się wszystkiego!
    avatar


    los angeles
    dziennikarstwo
    pierwsza dama
    25

    Re: leon's lunch

    Pisanie by debbie grayson on Nie Lis 02, 2014 3:14 pm

    no tak, ona mogła zabalować sobie z przypadkowym facetem, przespać się z nim a potem znowu iść z kimś do łóżka, było tyyyle możliwości. ale była wierną dziewczynką, która teraz ma chłopaka i założyła sobie pas cnoty prawie że. oblizała powoli wargi - obiecuję, że będę bardzo grzeczna. kupię ci jakąś pamiątkę, coś ładnego - poprawiła mu koszulę - tak bardzo żałuję, że nie mogę cię zabrać ze sobą, ale ty pracujesz. a odpoczynek mi dobrze zrobi. ale za to jak wrócę... nadrobię moją nieobecność za wszystkie dni - puściła mu oczko.
    avatar


    st. albans
    prawo
    pracoholik
    25

    Re: leon's lunch

    Pisanie by daniel roosevelt on Nie Lis 02, 2014 3:24 pm

    - rozumiem, leć, leć, odpocznij od całego świata i wróć wypoczęta i szczęśliwsza. - uśmiechnął się jednokącikowo. wiedział, ze niby debbie jest szczęsliwa z nim, ale cały świat zewnętrzny ją przytłaczał, więc może taka chwilowa ucieczka rzeczywiście dobrze jej zrobi. ja zw na chwilę i możesz zacząć kimś innym. tu posiedzieli i pogadali, słodko.
    avatar


    rzym
    pani milionerka
    niania do zadań specjalnych
    26

    Re: leon's lunch

    Pisanie by grace kay on Nie Gru 07, 2014 8:31 pm

    nie wiem czy mieli tutaj wino, ale podejrzewam że jakieś mieli. przyszli tutaj z victorem, który milczał przez całą drogę. jej to nie przeszkadzało, bo nie musieli nic mówić. usiedli sobie gdzieś przy stoliczku, zamówili butelkę czerwonego wina i jakąś przekąskę do tego - więc, victor... - przyjrzała mu się - chcesz o tym porozmawiać? czy nie? - nie chciała naciskać xd
    avatar


    st. albans
    milioner
    słodziak
    26

    Re: leon's lunch

    Pisanie by victor kay on Nie Gru 07, 2014 8:34 pm

    przeczytałam beczkę czerwonego wina.............................. ;c jest ze mną źle. wszystko przez łan dajrekszyn xd
    - nie chcę. - odpowiedział szczerze. nie zamierzał obrabiać dupy charlotte jakiejś przypadkowej znajomej. to oczywiste. patrzył się na swój kieliszek z winem i upił parę łyków. - więc... jesteś opiekunką dla dzieci, prawda? - oblizał usta z wina i oparł się bardziej o krzesełko. - nie chciałaś iść na studia?
    avatar


    rzym
    pani milionerka
    niania do zadań specjalnych
    26

    Re: leon's lunch

    Pisanie by grace kay on Nie Gru 07, 2014 8:38 pm

    beczkę też mogli zamówić, dlaczego nie, w końcu piją na smutno to musi im wystarczyć xddd
    - prawda. jestem zawodową nianią, pracuję kilka godzin w różnych domach. to całkiem ciekawa praca, jeżeli lubi się dzieci - pokiwała głową. poprawiła włosy, wpadały jej w oczy a chciała go widzieć - kiedyś może i chciałam, ale zrezygnowałam z tych marzeń. moi rodzice zawsze mi powtarzali, że lepiej mieć własny biznes niż wykształcenie - westchnęła. napiła się wina, smakowało jej. oparła się wygodniej na krześle, założyła nogę na nogę - a ty zamierzasz zostać dziennikarzem, prawda? - zapytała - w jakiejś specjalizacji? - była zainteresowana.
    avatar


    st. albans
    milioner
    słodziak
    26

    Re: leon's lunch

    Pisanie by victor kay on Nie Gru 07, 2014 8:44 pm

    kiwnął głową. jego rodzice nic mu nie mówili. chyba akceptowaliby wszystko, czego by się podjął. o ile nie byłby gejem, bo ojciec by go prędzej zabił niż pozwolił na lizanie z jakimkolwiek facetem, nie mówiąc już o bzykanku, wiadomo.... - tak... staram się. - uśmiechnął się kącikowo i nawet krótko zaśmiał. - w tej chwili najchętniej wojennej. ale tak na poważnie to wezmę wszystko. - wzruszył ramionami. - na razie piszę nekrologii dorywczo - nie było się czym chwalić ale przynajmniej coś robił. - poza tym może uda mi się zostać pisarzem. - przyznał nieśmiało zerkając na chlebowe paluszki na stoliczku.
    avatar


    rzym
    pani milionerka
    niania do zadań specjalnych
    26

    Re: leon's lunch

    Pisanie by grace kay on Nie Gru 07, 2014 8:48 pm

    - oo pisarzem! brzmi ciekawie, a co piszesz? wiersze, eseje, zwykłe reportaże? - była żywo zainteresowana jego pracą, chciała wiedzieć więcej o tym co robił. ona siedziała tylko dzień w dzień z dziećmi, malowała z nimi tęczowe misiaki, tuliła je do snu. aż sama miała ochotę sobie zrobić takie małe dziecko, albo zaadoptować, przynajmniej komuś by pomogła - ja nigdy nie próbowałam pisać. ktoś kiedyś mi powiedział, że ze swoich opowiastek, mogłabym napisać książkę dla dzieci - zachichotała.
    avatar


    st. albans
    milioner
    słodziak
    26

    Re: leon's lunch

    Pisanie by victor kay on Nie Gru 07, 2014 8:51 pm

    - wiersze... ale nie będę o tym mówił, bo to krępujące. - zarumienił się pewnie, bo to taki nieśmiały chłopiec był. i słodki i uroczy. ale też teraz smutaśny przez głupią pipę charlotte! victor raczej nie chciał żadnego dziecka, więc sory, ale nie zapłodni grace. przynajmniej na razie. ich dzieci byłyby takie słodkieeee. szkoda, że się rozstali, głupole. - powinnaś to zrobić! znam kilku wydawców, mógłbym im to podesłać. - zaproponował jej słodko. sam nie umiał swojej książki wydać, a będzie pomagał grace? chyba nie powinna go brać na poważnie.
    avatar


    rzym
    pani milionerka
    niania do zadań specjalnych
    26

    Re: leon's lunch

    Pisanie by grace kay on Nie Gru 07, 2014 8:55 pm

    ona jest głupia bo poleciała na martina ;x to fakt, dzieci byłyby urocze, no ale trudno ona sobie najwyżej poradzi bez dzieci skoro on ich nie lubił - wiersze? chciałabym żebyś mi kiedyś coś przeczytał, uwielbiam poezję - uśmiechnęła się, napiła się trochę wina - tak sądzisz? ale nie wiem czy komukolwiek się to spodoba. mam mnóstwo śmiesznych anegdotek, wyszłaby z tego miła książeczka dla dzieciaków - zauważyła zadowolona.
    avatar


    st. albans
    milioner
    słodziak
    26

    Re: leon's lunch

    Pisanie by victor kay on Nie Gru 07, 2014 8:57 pm

    nie że nie lubi, ale wszystko po kolei. chociaż śmiesznie by było, jakby wpadli xd - tak? a czyje wiersze lubisz najbardziej? - zaciekawiło go to, co czyta. w zasadzie myślał, że skoro jest zwykłą opiekunką to jest trochę zbyt głupia, żeby robić ważniejsze rzeczy na świecie i nawet nie czyta książek. frajer trochę pod tym względem z niego, ale co zrobić. - opowiedz mi kilka... - przekrzywił głowę i patrzył się jej prosto w oczy.
    avatar


    rzym
    pani milionerka
    niania do zadań specjalnych
    26

    Re: leon's lunch

    Pisanie by grace kay on Nie Gru 07, 2014 9:04 pm

    powinni wpaść, nie mogłabym się przestać chichrać z nich xd najpierw wymieniła mu kilka swoich ulubionych autorów, co w nich lubi, jaki styl pisania preferuje. tłumaczyła mu to wszystko jakby była na jakimś wykładzie, machała trochę rękoma, popijała od czasu do czasu winem. potem przeszła do zabawnych historyjek, opowiadała jak to dzieci sprawiały jej wiele radości, jakie miały pomysły na dzień, wieczór czy jak to wyobrażały sobie własną przyszłość. nie wiedziała czy rozbawi nimi victora, liczyła chociaż na drobny uśmiech - no, ale ta ostania historyjka była kompletnie z kosmosu, wyobrażasz to sobie żeby dzieci były aż takie zdolne? - zachichotała. oparła się o krzesło, kelner dolał im wina.

    Sponsored content

    Re: leon's lunch

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Wto Wrz 19, 2017 6:07 pm