leon's lunch

    Share
    avatar


    st. albans
    god save the queen
    we love our queen
    102

    leon's lunch

    Pisanie by st. albans on Pią Paź 03, 2014 7:11 pm

    First topic message reminder :

    avatar


    tokio
    informatyka
    geek
    24

    Re: leon's lunch

    Pisanie by john singleton on Nie Paź 04, 2015 8:17 pm

    w moich myslach istniała, ech.
    corny to prędzej chłopaka znajdzie, a nie dziewczynę he he. jak sie wypapla to większa drama, a wiesz jak ja dramy kocham ;x pacnął otwartą dłonią w stolik i zaśmiał się - no nie! przecież sama dobrze wiesz jaką jestem łajzą w gotowaniu, prędzej bym cię nieumyślnie otruł, aniżeli nakarmił - śmiał się dalej w najlepsze.
    avatar


    sydney
    architektura wnętrz
    friendzoned
    22

    Re: leon's lunch

    Pisanie by lena davenport on Nie Paź 04, 2015 8:20 pm

    ale na pewno nie w jego, skoro jej nie wybrał.
    póki co ma dziewczynę, więc lena wierzy w co chce. wiem przecież halo, przecież jakby się nie wypaplał, to bym się obraziła.
    - w takim razie... trzeba się po prostu umówić na wspólną kolację w restauracji. - wymyśliła. najlepiej w najbardziej romantycznej restauracji, prawie jak randka.
    avatar


    tokio
    informatyka
    geek
    24

    Re: leon's lunch

    Pisanie by john singleton on Nie Paź 04, 2015 8:30 pm

    - jasne, zadzwonie do ciebie - przybił jej piąteczkę i to ją pewnie rozczarowało bo liczyła na randkę. a potem poszedł dalej bo edie wróciła ;o
    avatar


    miami
    szef wszystkich szefów
    dad, husband and whatever.
    26

    Re: leon's lunch

    Pisanie by blaise joyce on Sob Lis 07, 2015 12:53 pm

    blaise dzisiaj wyjątkowo wcześnie wstał. umówił się tutaj z maddie, bo chciał jej coś powiedzieć. a przy okazji chciał z nią pogadać.
    avatar


    boston
    wychowuje annie
    a sama jest niedojrzała
    21

    Re: leon's lunch

    Pisanie by madeline cruz on Sob Lis 07, 2015 12:57 pm

    była już zmęczona wszystkim. blaise'm, carly, dylanem... nawet annie, którą przywlokła tu ze sobą, bo starała się ograniczać znowu jej spotkania z tym paskudnym dylanem. przyszła tutaj, ale już nawet nie miała siły o nich walczyć. smutne!
    avatar


    miami
    szef wszystkich szefów
    dad, husband and whatever.
    26

    Re: leon's lunch

    Pisanie by blaise joyce on Sob Lis 07, 2015 1:01 pm

    ojaa, jaki smuteczek. dobrze, że on przynajmniej miał siłę, żeby o nich walczyć. mała zapewne się wyrwała do niego, a on od razu się do niej przytulił i posadził ją sobie na kolanach. spojrzał na zmęczoną maddie i posłał jej pocieszający i ciepły uśmiech. - cieszę się, że przyszłaś. - powiedział spokojnie. przed nim leżała mała paczuszka, którą zamierzał wręczyć potem maddie.
    avatar


    boston
    wychowuje annie
    a sama jest niedojrzała
    21

    Re: leon's lunch

    Pisanie by madeline cruz on Sob Lis 07, 2015 1:04 pm

    - tu jest trochę twoich rzeczy, ale nie przyniosłam wszystkich. jeśli chciałeś je odzyskać, trzeba było po prostu po nie przyjść. - odparła od razu, przekazując mu torbę wypełnioną jego rzeczami. jeszcze niedawno zamierzała zakopać je w najgłębszych zakamarkach mieszkania, żeby blaise nie mógł ich odzyskać albo żeby wracał po nie sto razy i żeby mogła pracować nad ich zejściem się, ale po całej akcji z carly maddie czuła się totalnie opuszczona i już nie wiedziała co ma robić, by zachować ludzi przy sobie.
    avatar


    miami
    szef wszystkich szefów
    dad, husband and whatever.
    26

    Re: leon's lunch

    Pisanie by blaise joyce on Sob Lis 07, 2015 1:10 pm

    spojrzał na nią a potem na te rzeczy. - nie chcę niczego od ciebie odzyskać, właściwie to nie o tym chciałem z tobą rozmawiać. - westchnął ciężko. maddie naprawdę zachowywała się jakby to był ich definitywny koniec. a on chciał o nich walczyć. nie po to szykował razem z johnem niespodziankę dla dziewczyn żeby teraz z niej zrezygnować. - mam dla ciebie za to niespodziankę. otwórz proszę tą paczuszkę. szykowałem to wszystko bardzo długo, mam nadzieję że się zgodzisz. - w paczce były bilety na malediwy, zaproszenie na ich ślub i katalog w którym mogła zobaczyć w jaki sposób wszystko zaplanował.
    avatar


    boston
    wychowuje annie
    a sama jest niedojrzała
    21

    Re: leon's lunch

    Pisanie by madeline cruz on Sob Lis 07, 2015 1:14 pm

    wcześniej to blaise zachowywał się jakby to był definitywny koniec, a madeline upierała się, żeby o nich walczyć. teraz role się zamieniły. otworzyła paczuszkę bez większego entuzjazmu, bo nie wiedziała nawet czego może się po blejsie spodziewać. teoretycznie mogła się spodziewać po nim wszystkiego, skoro pewnego dnia po prostu oznajmił, że się wyprowadza, podczas gdy ona myślała, że są niezmiernie szczęśliwi. oczy jej zabłyszczały gdy zobaczyła zawartość paczuszki.
    - co?... co to wszystko jest?... - spytała bardziej siebie samą, chociaż oczekiwała wyjaśnień ze strony ukochanego.
    avatar


    miami
    szef wszystkich szefów
    dad, husband and whatever.
    26

    Re: leon's lunch

    Pisanie by blaise joyce on Sob Lis 07, 2015 1:18 pm

    - bilety na malediwy, dokładniej na przyszły weekend. zaproszenie na nasz ślub oraz album ze zdjęciami miejsca, gdzie pojedziemy i opis tego co będzie się działo. postanowiłem, że możemy mieć i wielkie wesele połączone z bajkowym miejscem, a na dodatek być tylko sami z rodziną. ot, taka mała niespodzianka dla ciebie. - wzruszył ramionami. mówił jakby to była dla niego błahostka. - zdobyłem też sukienki dla ciebie i dla małej, te o których ciągle mówiłaś. - powiedział spokojnym tonem. - podoba ci się? - dopytał.
    avatar


    boston
    wychowuje annie
    a sama jest niedojrzała
    21

    Re: leon's lunch

    Pisanie by madeline cruz on Sob Lis 07, 2015 1:26 pm

    czyli ich ślub jest za tydzień na malediwach? hehehe.
    - ale... mówiłeś, że nie chcesz tego wszystkiego. - podniosła na niego wzrok. oczy jej zaszkliły ze wzruszenia. wygadana madeline, która zawsze musiała skomentować każdą sytuację, teraz zaniemówiła z wrażenia. jeszcze chyba nigdy nikomu nie udało się tak na nią zadziałać, by słów jej zabrakło!
    avatar


    miami
    szef wszystkich szefów
    dad, husband and whatever.
    26

    Re: leon's lunch

    Pisanie by blaise joyce on Sob Lis 07, 2015 1:29 pm

    tak hehehe
    - podziękuj aggie, że przemówiła mi do rozumu. miałem sporo czasu do przemyślenia tego co zrobiłem, cholernie żałowałem wszystkich tych słów a na dodatek przemyślałem też sprawę dzieci. jeżeli nie chcesz ich mieć, szanuję to. to jak, lecimy na te malediwy za tydzień? - zapytał z szerokim uśmiechem na ustach. mała chyba zrozumiała co to znaczy i zaczęła się jarać, że jadą na wycieczkę jeeej.
    avatar


    boston
    wychowuje annie
    a sama jest niedojrzała
    21

    Re: leon's lunch

    Pisanie by madeline cruz on Sob Lis 07, 2015 1:41 pm

    niespodzianka xd
    mała w sumie ogarnia coraz więcej, bo tak sobie myślałam, że ona ma chyba z trzy lata już... nie znam się na dzieciach, ale u mnie w rodzinie czasem widzę jak latają jakieś, to już są zaskakująco ogarnięte xd chyba że annie jest cofnięta w rozwoju przez wszystkie dramy związane z jej rodziną. to też możliwe.
    - nie możemy wziąć ślubu za tydzień. - oznajmiła nagle stanowczym tonem. spojrzała poważnie na blaise'a i specjalnie przedłużyła moment ciszy. - nasze zaręczyny już są przedawnione, nikt mnie o rękę nie poprosił. - dodała. ale sobie z nim pogrywała!
    avatar


    miami
    szef wszystkich szefów
    dad, husband and whatever.
    26

    Re: leon's lunch

    Pisanie by blaise joyce on Sob Lis 07, 2015 1:46 pm

    wiem huehuehe
    annie nie jest cofnięta w rozwoju, annie faktycznie wszystko ogarniała xd jak na trzylatkę musiała już teraz ogarnąć, że rodzice się pogodzili i że drugi tatuś sprawił radość mamusi. zaśmiał się tylko na jej słowa, dobrze że był też na to przygotowany. postawił małą na podłogę a sam uklęknął, bo poprzednio chyba nie klęczał ;x - ach tak? przedawnione zaręczyny powiadasz? - śmiał się dalej. a potem spoważniał. - madeline cruz, czy zrobisz mi tą przyjemność i wyjdziesz za mnie za tydzień? zważ na to, że klęczę przed tobą w restauracji, mam dla ciebie pierścionek, ale to nie tutaj - złapał ją za łapkę.
    avatar


    boston
    wychowuje annie
    a sama jest niedojrzała
    21

    Re: leon's lunch

    Pisanie by madeline cruz on Sob Lis 07, 2015 1:50 pm

    i tak myślę, że annie zaczęła stosunkowo późno mówić. na pewno przez to, że wokół niej zawsze słyszała tylko wrzaski rodziców. teraz żyła już w bardziej przyjaznym środowisku i mogła się rozwijać.
    roześmiała się razem z nim i nie mogła powstrzymać uśmiechu kiedy przed nią klęczał. była taaaaka szczęśliwa! zapomniała o wszystkich swoich problemach i teraz wszystko wydawało się idealne.
    - przestań! żartowałam! oczywiście, że za ciebie wyjdę! ale chodź tutaj! - zaśmiała się i złapała go za koszulę, żeby przyciągnąć go bliżej do siebie, a sama się nachyliła i pocałowali się z fajerwerkami.
    avatar


    miami
    szef wszystkich szefów
    dad, husband and whatever.
    26

    Re: leon's lunch

    Pisanie by blaise joyce on Sob Lis 07, 2015 1:54 pm

    jak się tak całowali, to wszyscy którzy tam byli bili im brawo. co z tego, że teraz zrobili z siebie większe show, a wcześniej mieli tą chwilę tylko dla siebie. jak już się od siebie oderwali, to mała też chciała się do nich przytulać. przytulił w takim razie je obie. - tak bardzo was kocham, nie zapomnijcie o tym. jesteście dla mnie najważniejsze na świecie. obiecuję, że nasz ślub będzie idealny i taki jaki sobie wymarzyliśmy - pocałował maddie w czoło. - chodźcie, wracajmy już do domu - zaproponował.
    avatar


    boston
    wychowuje annie
    a sama jest niedojrzała
    21

    Re: leon's lunch

    Pisanie by madeline cruz on Sob Lis 07, 2015 2:00 pm

    post mi się skasował, ech.
    - przy tobie wszystko jest idealne. - zapewniła go. może podczas ich rozłąki też sobie uświadomiła parę rzeczy, na przykład takich, że wolałaby już brać ślub w jakiejś szopie niż stracić blaise'a na zawsze. ale skoro już tak się postarał i jako pierwszy wyciągnął rękę i zaplanował idealny ślub, to przecież szkoda, żeby jego ciężka praca się zmarnowała heheh. - a bez ciebie było taaaak źle. - zaczęła mu opowiadać, bo na pewno będzie musiał nadrobić trochę dramatów z życia madeline. chociaz teraz było idealnie i tylko uczepiła się go jak małpka i nie zamierzała puszczać i uśmiechała się cały czas do siebie.
    avatar


    miami
    szef wszystkich szefów
    dad, husband and whatever.
    26

    Re: leon's lunch

    Pisanie by blaise joyce on Sob Lis 07, 2015 2:08 pm

    ech. a ja muszę coś zjeść bo potem się nie wyrobię, a mi się nie chce wstać xd
    wziął annie na ręce a maddie przytulił mocno do siebie. - tak? aż tak źle było, że jak przyszłaś tutaj to byłaś taka smutna? oj maddie, teraz wszystko wróci do normy, obiecuję. będziemy razem, życie się powoli wyprostuje - gładził ją po policzku. - będziesz miała piękną sukienkę, ślub będzie na plaży. annie będzie sypała kwiatki i poda nam obrączki... - sam się rozmarzył, aww.
    avatar


    boston
    wychowuje annie
    a sama jest niedojrzała
    21

    Re: leon's lunch

    Pisanie by madeline cruz on Sob Lis 07, 2015 2:17 pm

    ja właśnie zjadłam i nadal jestem głodna.
    - mówiłam już, że przy tobie wszystko jest idealnie? - powtórzyła, bo rozmarzyła się też. przytulili się wszyscy razem, mała szczęśliwa rodzinka. nie chciała teraz myśleć o wszystkich innych rzeczach, które ją ostatnimi czasy dobijały. chciała zachować ten moment na zawsze. no dobra, w sumie to już się nie mogła doczekać, żeby szybko minął ten tydzień i żeby lecieli na malediwy (chciałam napisać madeliwy xd mógł jej wyspę własną kupić heheheh) i brali slub!
    avatar


    miami
    szef wszystkich szefów
    dad, husband and whatever.
    26

    Re: leon's lunch

    Pisanie by blaise joyce on Sob Lis 07, 2015 2:22 pm

    wzięłam tosty, nie wiem, może potem coś zjem ;x ale picie na pusty brzuch nie jest dobre...
    madeliwy xd tak dagna xd w sumie to nazwa wyspa pasowała do jej imienia troszeczkę. na własną wyspę go nie było stać, ale na wystawny ślub już owszem. kupił jej kieckę, zrobił wycieczkę, zaprosił wszystkich gości, nawet powysyłał im zaproszenia. nie bylo ich dużo. - już to gdzieś słyszałem maddie. mam nadzieję, że pani joyce będzie ze mną szczęśliwa. wyobrażasz to sobie? za tydzień będziemy małżeństwem. - znów się rozmarzył.
    avatar


    boston
    wychowuje annie
    a sama jest niedojrzała
    21

    Re: leon's lunch

    Pisanie by madeline cruz on Sob Lis 07, 2015 2:27 pm

    o której wychodzisz? blaise specjalnie wybrał taką wyspę, żeby pasowała do jej imienia xd lol xd chłopak idealny! pracował w korpo, w dodatku w google, więc było go stać. chociaż musiał oszczędzać, jeśli planował żyć z madeline, która nie zarabiała, za to chętnie wydawała pieniądze. skoro chciał tylko rodzinę na ślubie, to rzeczywiście nie było gości dużo, skoro rodzice maddie nie żyją xdd oby tylko nie zaprosił carly, bo byłaby dramka. pojawiłaby się na ich ślubie i madeline by się wkurwila i wszystko odwołała xd genialne! zagrajmy to xdddd uświadomiłam sobie, że trzeba będzie madeline zmienić nazwisko, a cruz mi się tak podoba, ech xd powinna jeszcze postanowić zostać przy swoim nazwisku i blaise by się znowu wkurzył. tyle potencjałów do dramek xd
    - chciałabym powiedzieć, że wydaje się to taakie nierealne, ale z drugiej strony... - zastanowiła się. - to jednocześnie najbardziej rzeczywista rzecz na świecie. - stwierdziła. blaise'a od dawna traktowała jak swojego męża. teraz po prostu stałoby się to oficjalne.
    avatar


    miami
    szef wszystkich szefów
    dad, husband and whatever.
    26

    Re: leon's lunch

    Pisanie by blaise joyce on Sob Lis 07, 2015 2:33 pm

    muszę wyjść przed piątą, bo godzinę mi zajmie sama droga na miejsce xd a jak się spóźnię to będzie przypał i dostanę opierdol od skiby ;x nie zaprosił carly, on jakoś nie pałał do niej wielką sympatią po tym całym mieszkaniu z nimi. ciągle mu przeszkadzała, starał się być miłym wobec niej i ogarniać ale no cóż, bywa. zaprosił kogo tylko trzeba. nie wiem kogo od maddie, jakichś jej przyjaciół no. co do nazwiska, to nie wiem, sama już musisz to rozkminić. - będziesz miała w końcu to na papierze słońce. - puścił jej oczko. - to jest cholernie rzeczywista rzecz, najbardziej rzeczywista rzeczywistość na świecie - zaśmiał sie.
    avatar


    boston
    wychowuje annie
    a sama jest niedojrzała
    21

    Re: leon's lunch

    Pisanie by madeline cruz on Sob Lis 07, 2015 2:38 pm

    powiesz jej, że za długo się zasiedziałaś na wolfsach, na pewno to zrozumie xd carly była najlepszą przyjaciółką madeline, więc jeśli jej nie zaprosił, to nie miał interesu w zapraszaniu innych przyjaciół maddie xd chyba że intuicyjnie wiedział, że te dwie są pokłócone. może madeline miała jakieś kuzynki sympatyczne, to może one zostały zaproszone. i lilka, ex macocha hehe. i finn, wujek maddie xdddddddd
    - teraz już nie będziesz mógł ode mnie uciec. będę miała to na papierze. - śmiała się i obdarowywała go buziakami.
    avatar


    miami
    szef wszystkich szefów
    dad, husband and whatever.
    26

    Re: leon's lunch

    Pisanie by blaise joyce on Sob Lis 07, 2015 2:43 pm

    no na pewno, szczególnie że potem mamy iść gdzieś dalej i dlatego mam się nie spóźnić xddddd zaśmiał się. w ogóle on dalej chyba klęczał, to nie, to wrócił na swoje miejsce. finna zaprosił, lilkę też o ile w ogóle jeszcze żyje xd carly i tak nie lubił, może zaprosił kogoś z paczki xddd oj tam z resztą. zaprosił kogo chciał i tak, żeby maddie też była szczęśliwa. - już widzę to jak chwalisz się wszystkim swoim przyjaciółkom obrączką na palcu - zaśmiał się. - chcesz zmienić nazwisko, czy zostaniesz przy swoim? bo to ważne, trzeba już zaznaczyć to w papierach. - powiedział spokojnie.
    avatar


    boston
    wychowuje annie
    a sama jest niedojrzała
    21

    Re: leon's lunch

    Pisanie by madeline cruz on Sob Lis 07, 2015 2:51 pm

    jak się boisz gniewu skiby xd nie wiem czy dalej klęczał, skoro się przytulali od paru postów. nie wiem już co się tam działo, nie ogarniam trochę dzisiaj chyba. lilka na pewno dalej żyje i ma się bardzo dobrze. kiedyś rozkminiałam kim grać sama ze sobą, a miałam madeline i finna pod nosem! niby najbliższe osoby miał zapraszać, a tu jakieś przypadkowi goście wychodzą tylko xd
    - nie potrzebuję ich aprobaty. wolę móc w każdej chwili dnia sama spojrzeć na obrączkę na palcu i przypomnieć sobie jaką jestem szczęściarą. - wow, jaka romantyczka z niej wychodzi. tylko przy blejsie! - och, pamiętałeś. - odparła, bo może kiedyś tam już wspominała o tym, że chciałaby zostać przy swoim nazwisku ze względu na to, że annie też miała to nazwisko czy coś tam... albo w ogóle dla uhonorowania zmarłego tatusia. - myślałam nad pozostaniem przy swoim nazwisku... czy to w porządku?... nie miałbyś nic przeciwko? - spojrzała na niego niepewnie, miętosząc jego dłoń w swojej.

    Sponsored content

    Re: leon's lunch

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Wto Wrz 19, 2017 6:05 pm