leon's lunch

    Share
    avatar


    st. albans
    god save the queen
    we love our queen
    102

    leon's lunch

    Pisanie by st. albans on Pią Paź 03, 2014 7:11 pm

    avatar


    Londyn
    dziennikarstwo
    reckless
    21

    Re: leon's lunch

    Pisanie by morgan butler on Pią Paź 10, 2014 6:36 pm

    przez cały dzień dzisiaj nic nie jadła i po zajęciach złapał ją taki miały duży głód, że musiała gdzieś wyskoczyć. u siebie w pokoju nic dobrego już nie miała, więc wypadło na leon's lunch. zamówiła sobie jakąś w miarę małą porcję frytek i sałatkę, po czym poszła poszukać jakiegoś wolnego miejsca, co nie było za łatwe, bo przecież właśnie oficjalnie zaczął się weekend i chyba całe st albans postanowiło wyjść na miasto. usiadła się na krzesełku, po czym wyjęła z kieszeni telefon, żeby odpisać na wszystkie wiadomości, bo przecież była taka popularna.
    avatar


    paryż
    lotnictwo i kosmonautyka
    niezdara
    22

    Re: leon's lunch

    Pisanie by jude hurd on Pią Paź 10, 2014 6:43 pm

    spokój morgan i wszystkich innych gości lokalu został automatycznie przerwany, kiedy na samym środku jakiś chłopak potłukł kilka talerzy. tym chłopakiem był jude, który zatrudnił się tu parę dni temu jako kelner, ale chyba zapomniał, że jest nieskoordynowany ruchowo i że nie nadaje się do noszenia naczyń po całym pomieszczeniu. już miał zacząć sprzątać po sobie, kiedy jego szef - pan leon, a jakże - wyłonił się z kuchni i zaczął drzeć się na biednego dżuda, że ma już dość jego nieporadności i że jest zwolniony. nie minęło nawet pięć dni, od kiedy hurd tam pracował! nawet nie umiał się teraz obronić i postawić szefowi, a poza tym wszyscy się na nich gapili - a rzeczywiście zebrała się tam znaczna część studentów.
    avatar


    Londyn
    dziennikarstwo
    reckless
    21

    Re: leon's lunch

    Pisanie by morgan butler on Pią Paź 10, 2014 6:53 pm

    morgan aż podskoczyła, kiedy usłyszała trzask tłuczonych talerzy. kilka mniejszych kawałków nawet posunęło po podłodze i zatrzymało się obok jej stolika. spojrzała na nie, po czym zaraz podniosła wzrok na chłopaka. - co za niezdara - mruknęła sama do siebie, z poirytowaniem mierząc wzrokiem juda. dobrze mu tak, pewnie przez niego będzie musiała teraz czekać na swoje zamówienie dłużej niż zwykle. nie należała do osób, które przejmowały by się losem kogoś takiego, więc nawet nie zrobiło jej się go szkoda. wręcz przeciwnie, z chęcią by sama do niego podeszła i zaczęła się na niego wydzierać. głodna morgan, to nie dobra morgan.
    avatar


    paryż
    lotnictwo i kosmonautyka
    niezdara
    22

    Re: leon's lunch

    Pisanie by jude hurd on Pią Paź 10, 2014 6:58 pm

    jude nawet nie zwrócił uwagi na morgan, ani na nikogo innego. zrobił się cały czerwony ze wstydu, że nie dość, że został zwolniony, to jeszcze w tak wielkim stylu na oczach wszystkich, a do tego jeszcze, jak zawsze w sytuacjach stresowych, zaczął się pocić na potęgę i wszyscy mogli zobaczyć jego całe mokre plecy. pan leon coś dalej krzyczał i wymachiwał rękoma, biedny jude próbował zebrać z podłogi potłuczone kawałki, a szef zdenerwował się jeszcze bardziej, bo "już tu nie pracujesz, nie potrzebujemy twojej pomocy!". jude wybiegł więc na zewnątrz, żeby ochłonąć, ale lokal był cały oszklony, więc i tak wszyscy widzieli go dalej... i widzieli jak ze stresu wymiotuje na środku chodnika. niezły początek, nie ma co.
    avatar


    Londyn
    dziennikarstwo
    reckless
    21

    Re: leon's lunch

    Pisanie by morgan butler on Pią Paź 10, 2014 7:06 pm

    o boże, co merc i frank mu zrobili, że taka ciota z niego wyszła xddd
    całe szczęście myliła się i jej zamówienie zaraz do niej przyszło. pan leon publicznie przeprosił wszystkich za taki obrót wydarzeń i poszedł sobie gdzieś wkurzony. morgan jednak uznała to za totalną żenadę, więc poprosiła, żeby zapakowali jej to wszystko na wynos. niewiele wystarczyło jej, zeby zmienić jej zdanie na temat czegokolwiek, więc nie zawita już tutaj za wcześnie. nie miała zamiaru znosić takiego czegoś w piątkowy wieczór, kiedy jedyne na co miała ochotę, to mieć chwilę spokoju po tak męczącym tygodniu.
    wzięła siatkę z żarciem, po czym szybko wyszła z lokalu. niestety ktoś zawołał ją, więc obróciła się, żeby odmachać tej osobie, nie uważając jak idzie. weszła prostu w juda, o mało nie poślizgując się na jego rzygach. - świetnie! - warknęła wściekła, spoglądając na swoje nowe buty ubrudzone wymiocinami chłopaka.
    avatar


    paryż
    lotnictwo i kosmonautyka
    niezdara
    22

    Re: leon's lunch

    Pisanie by jude hurd on Pią Paź 10, 2014 7:15 pm

    ja Ci mówię, że oni go rozpieścili! to wszystko przez to, że był najmłodszy spośród piątki dzieci. dżud pewnie zawsze był onieśmielony wśród tych wszystkich pewnych siebie i zwariowanych artystów.
    jude już się trochę uspokoił, przetarł chusteczką spocone czoło i wziął parę głębokich wdechów. ale wtedy jego wieczór porażek postanowił ciągnąć się dalej i tak pojawiła się morgan.
    - przepraszam! - zawołał od razu, zakrywając usta dłońmi, nie dlatego, że miał nieświeży oddech, a dlatego, że trochę się przestraszył, że dziewczyna wlazła w jego wymiociny. - już ci pomagam! - padł na kolana i wyciągnął chusteczki, którymi zaczął przecierać jej buciki, bo przecież wszystko jego wina i on musi chociaż coś naprawić, skoro nawet resztek talerzy mu nie pozwolili pozbierać.
    avatar


    Londyn
    dziennikarstwo
    reckless
    21

    Re: leon's lunch

    Pisanie by morgan butler on Pią Paź 10, 2014 7:24 pm

    biedne dziecko! ale pewnie i tak uważają go za swojego najukochańszego synka <3
    morgan samej zrobiło się niedobrze na widok tych rzygów i całego spoconego juda. - mógłbyś bardziej uważać - przeniosła na niego wzrok, mrużąc ze złości oczy. to nic, że to była tylko i wyłącznie jej wina, bo to ona tym razem okazała się tą nieuważną i na niego weszła, ale on też nie powinien rzygać na środku chodnika. był obrzydliwy! miał tylko szczęscie, że nie upuściła swojego jedzenia w sam środek tego nieszczęścia.
    wywróciła oczyma, gdy jude klęknął przed nią. przeczesała włosy dłonią, po czym spojrzała przez okno do środka restauracji, w której nadal gapiła się na nich większość ludzi. zrobiło się jej aż trochę głupio, więc odsunęła się od niego trochę. - dobra przestań. nic takiego się nie stało - mruknęła i chwyciła go za ramię, żeby pomóc mu wstać.
    avatar


    paryż
    lotnictwo i kosmonautyka
    niezdara
    22

    Re: leon's lunch

    Pisanie by jude hurd on Pią Paź 10, 2014 7:28 pm

    na pewno! chyba że wszystkich kochają tak samo, bo wszystkie ich dzieci są idealne i takie udane (haha, dżud jest i tak udany, w końcu taki słodki i w ogóle).
    - przepraszammm, nie wiem co się stało... - wymamrotał bardziej do siebie, kontynuując czyszczenie na błysk jej butów. nie zrobił przecież tego specjalnie, no i nie codziennie rzygał na środku chodnika, to było ekstremalne nawet jak na niego! ale co poradzić, zestresował się chłopak strasznie i tak to się skończyło. - nie mów tak tylko dlatego, że jest ci mnie żal. - potrząsnął głową i również zerknął w stronę byłego miejsca pracy. ktoś tam się mu przyglądał z udawaną litością wypisaną na twarzy. aż go znowu ścisnęło w dołku.
    avatar


    Londyn
    dziennikarstwo
    reckless
    21

    Re: leon's lunch

    Pisanie by morgan butler on Pią Paź 10, 2014 7:38 pm

    na pewno kochają je wszystkie tak samo, ale tak w tajemnicy przed resztą rodziny juda najbardziej. to jedyne wytłumaczenie na to co się z niego stało xd
    - trudno, stało się - nie miała zamiaru mówić, ze nic nie szkodzi, bo tak nie było. nadal się gniewała, ale już nie tak bardzo. teraz rzeczywiście zrobiło jej się go trochę szkoda, bo jednak nie była aż taką wredną suką, żeby kazać mu teraz na kolanach szorować jej buty. - nie jest mi cię żal, a teraz wstawaj i nie rób sobie, i przy okazji mi, już więcej obciachu - dalej próbowała go podciągnąć do góry, ale nie miała za wiele siły, więc odpuściła sobie i się wyprostowała. nerwy już jej opadły, więc mówiła całkiem normalnym tonem.
    avatar


    paryż
    lotnictwo i kosmonautyka
    niezdara
    22

    Re: leon's lunch

    Pisanie by jude hurd on Pią Paź 10, 2014 7:43 pm

    "co się z niego stało", no weź, mówisz tak, jakby był największą porażką na świecie, może trochę tak to póki co wygląda, ale i tak mi przykro, że się z niego śmiejesz, haha.
    - w moim przypadku już więcej i tak się nie da, pewne granice zostały przekroczone na zawsze. - westchnął ciężko, choć trochę zabrzmiało to jak żart. mimo wszystko musiał mieć w sobie coś z takiego żartownisia, w końcu był synem franka! nasłuchał się żartów na temat wszystkiego przez całe swoje życie. to mu jeszcze przypomniało, że musi zadzwonić do rodziców i powiedzieć im, że stracił pracę, więc westchnął kolejny raz i pozbierał się z chodnika. - ale rozumiem, że nie chcesz sobie robić obciachu rozmawiając ze mną. jeszcze raz przepraszam. - spojrzał na nią wzrokiem zbitego psa.
    avatar


    Londyn
    dziennikarstwo
    reckless
    21

    Re: leon's lunch

    Pisanie by morgan butler on Pią Paź 10, 2014 7:56 pm

    haha, ja się z niego nie nabijam. jest z niego taka sierotka marysia, ale i tak już go lubię i nie mogę się doczekać aż się trochę rozkręci. zdobył moje serce od momentu gdy przeczytałam w opisie 'frank i mercedes' haha <3
    pokręciła głową, bo wcale nie chciała sobie nawet wyobrażać co miał na myśli mówiąc o przekroczonych granicach. miała już sobie iść, za dużo wrażeń jak na jeden dzień. on jednak spojrzał na nią takim wzrokiem, że aż serce jej zmiękło nie mogła go tak zostawić. nawet ona po takim czymś miałaby wyrzuty sumienia. poza tym miała słabość do przystojnych kolesi, którym jude niewątpliwie był. - nie to miałam na myśli, po prostu trochę za bardzo się zdenerwowałam - wytłumaczyła mu łagodnie.
    avatar


    paryż
    lotnictwo i kosmonautyka
    niezdara
    22

    Re: leon's lunch

    Pisanie by jude hurd on Pią Paź 10, 2014 8:03 pm

    czyli na razie jego pochodzenie Ci się najbardziej podoba! ale spoko, jeszcze się w nim zakochasz na maxa, w końcu własnie to pochodzenie to gwarantuje.
    był już przekonany, że dziewczyna sobie pójdzie, a wręcz ucieknie, żeby znaleźć się jak najdalej tej chodzącej porażki jaką był on sam, a tymczasem ona jeszcze zaczęła się tłumaczyć. nawet nie zdążył zauważyć, że jest piękną dziewczyną, z którą ktoś taki jak on nie potrafił rozmawiać, bo wdepnęła w jego wymioty i tak dalej, sprawa z góry przegrana.
    - ty się zdenerwowałaś? a widziałaś szał pana leona?! - zamachnął ręką w kierunku lokalu. dziwne, że właściciel nie zauwazył jeszcze byłego pracownika przez okno i nie kazał mu zniknąć z terenu jego lokalu.
    avatar


    Londyn
    dziennikarstwo
    reckless
    21

    Re: leon's lunch

    Pisanie by morgan butler on Pią Paź 10, 2014 8:15 pm

    tak i nie ukrywam tego! nie mogę go nie lubić za to, to tylko taki bonus. zresztą mając tak super rodziców nie może się okazać niefajny, więc raczej nie ma opcji, żebym nie polubiła go jeszcze bardziej.
    ona też teraz zastanawiała się co tu w ogóle jeszcze robi. powinna od razu go zlać i iść do siebie. do tego jeszcze wystygło jej jedzenia, ale tym się nawet nie przejmowała. zapomniała nawet o tym jaka głodna była jeszcze przed chwilą. - już nie musisz się przejmować panem leonem, skoro już dla niego nie pracujesz - wzruszyła ramionami, ponownie spoglądając przez okno w miejsce, w którym po raz ostatni widziała byłego szefa juda. - jestem morgan - wyciągnęła rękę w jego stronę. skoro już tyle czasu dla niego zmarnowała czemu by się nie przedstawić. spodobał jej się nawet, ale zdążyła juz zauważyć jaka z niego sierota, wiec musiała wziąć sprawy w swoje miejsce jeśli chciała, żeby ta przykra znajomość przemieniła się w coś lepszego.
    avatar


    paryż
    lotnictwo i kosmonautyka
    niezdara
    22

    Re: leon's lunch

    Pisanie by jude hurd on Pią Paź 10, 2014 8:22 pm

    no no, niech Ci będzie!
    - no cóż, i tak będę się nim przejmować jeszcze przez najbliższy miesiąc albo do momentu, w którym przydarzy mi się coś gorszego, o czym będę mógł myśleć i myśleć przed snem i żałować, że wszystko potoczyło się tak, a nie inaczej, a ja jestem, jaki jestem. - wzruszył ramionami. rozgadał się, najwyraźniej zapominając lekcji podrywania dziewczyn u tatusia, który zawsze powtarzał, żeby nie przyznawać się od razu do wszystkich swoich wad. a tu dżud już opowiadał z pełną otwartością, jak to jest największą ofermą na świecie. dobrze, że w ogóle dawał radę rozmawiać z morgan, bo zazwyczaj rozmowy z pięknymi dziewczynami też mu nie wychodziły. (tak jakby ta rzeczywiście szła wyjątkowo dobrze, haha.) - jude. - spojrzał na nią podejrzliwie, bo nie wiedział, czemu chciała jeszcze go poznawać zamiast uciekać. uścisnął jej dłoń i nawet uśmiechnął się jakoś lekko, wręcz przepraszająco, jakby cały czas chciał się tłumaczyć za swoje zachowanie. - emm... często tu przychodzisz? - spytał głupkowato, bo po jej przedstawieniu poczuł się zobowiązany, żeby pociągnąć jakąś miłą rozmowę.
    avatar


    Londyn
    dziennikarstwo
    reckless
    21

    Re: leon's lunch

    Pisanie by morgan butler on Pią Paź 10, 2014 8:35 pm

    - dlaczego więc nie skupisz swojej uwagi na rzeczach bardziej pozytywnych? każdy ma złe dni - ale z niej się zrobiła optymistka. głównie zapewne dlatego, że ona nie przejmowała się tym, gdy ktoś miał do niej jakieś wonty, ani jeśli zrobiła coś źle. przeważnie i tak uważała, że większą winę ponoszą inni, a nie ona. rzadko kiedy potrafi się przyznać do własnego błędu, więc nie ma takich problemów jak jude. - może nie aż tak złe, ale chyba nie masz aż takiego pecha, żeby codziennie coś takiego ci się przytrafiało. było minęło, nie masz co się użalać nad sobą - poprawiła torebkę na ramieniu. powinien sam dobrze wiedzieć o tym, że ma racje. w końcu jego tatusiek zapewne podobne rzeczy mu mówił jako optymista. - raczej nie, staram się nie jadać za często w takich miejscach - wzruszyła ramionami. czasami aż za bardzo dbała o figurę i nie ufała ludziom, którzy robili jej jedzenie, kiedy nie może zobaczyć co tam naprawdę dają. wtedy nie ma 100 procentowej pewności co do kalorii i dręczy ją to do końca dnia.
    avatar


    paryż
    lotnictwo i kosmonautyka
    niezdara
    22

    Re: leon's lunch

    Pisanie by jude hurd on Pią Paź 10, 2014 8:45 pm

    "chyba nie masz aż takiego pecha, żeby codziennie coś takiego ci się przytrafiało". te słowa wywołały u jude'a napad śmiechu. tak po prostu. aż mu łezki pociekły i nie mógł się powstrzymać. ona po raz kolejny nie wiedziała o co mu chodzi, on tymczasem nie mógł złapać oddechu, żeby jej wyjaśnić, że chyba nie ma pojęcia z kim ma do czynienia, bo jemu takie rzeczy zdarzały się na porządku dziennym i to po kilka razy. morgan naprawdę musiała myśleć, że jest jakimś dziwakiem.
    - nie rozmawiajmy już o moim pechu, okej? - powiedział, kiedy w końcu się uspokoił. - nie jedz, robią naprawdę beznadziejne sałatki i nie mówię tego tylko dlatego, że dopiero mnie wyrzucili. - oznajmił całkiem poważnie. wyglądała mu na osobę, która zamówiłaby sałatkę, to mógł się wypowiedzieć.
    avatar


    Londyn
    dziennikarstwo
    reckless
    21

    Re: leon's lunch

    Pisanie by morgan butler on Pią Paź 10, 2014 8:56 pm

    rzeczywiście nie miała zielonego pojęcia, że komukolwiek mogłoby się takie coś przytrafiać codziennie. poza tym chyba powinnam zacząć od tego, że w ogóle jeszcze nie spotkała aż takiej ofermy, ale to już co innego. dobrze, że nie widziała jak popłakał się po tym jak wdepnął w gówno xd uśmiechnęła się szerzej i nawet sama zaśmiała się krótko. jego śmiech był zaraźliwy, więc nie mogłaby nie. na dodatek wyglądał uroczo, kiedy w końcu nie wyglądał jak najgorsza ciamajda w całym mieście (którą pewnie był hyhy). - okej - uśmiechnęła się słodko, po czym spojrzała na reklamówkę, którą trzymała. po chwili bez wahania wywaliła ją do śmietnika obok. - w takim wygląda na to, że nici z mojej kolacji - powiedziała trochę zawiedziona. raczej nie miała powodów, żeby mu nie wierzyć. szczególnie, że na pewno słyszała jakieś nie za ciekawe opinie na temat ich jedzenia od koleżanek, a przyszła tu dlatego, że było najbliżej.
    avatar


    paryż
    lotnictwo i kosmonautyka
    niezdara
    22

    Re: leon's lunch

    Pisanie by jude hurd on Pią Paź 10, 2014 9:00 pm

    jak wdepnął w gówno, to w ogóle miał straszny dzień, bo jeszcze się zgubił i coś tam. zagubiony się czuł, całe życie spędził w paryżu, którego każdy zakątek znał na pamięć, a teraz od dwóch tygodni mieszkał w tym całym st. albans, które może i było malutkie, ale i tak czuł się tu obco, tęsknił za rodziną i bał się swojego współlokatora. każdy by nie wytrzymał i się popłakał!
    - oooooch! myślałem, że już jadłaś! - wybałuszył oczy, kiedy wyrzuciła swoje jedzenie do śmietnika. - nie chciałem cię pozbawiać kolacji. - aż zajrzał do tego śmietnika, zastanawiając się, czy można tę siatkę jakoś stamtąd wyłowić, ale myślę, że morgan pomimo włażenia w jego wymiociny, uznałaby jedzenie czegoś wyłowionego ze śmietnika już za przesadę.
    avatar


    Londyn
    dziennikarstwo
    reckless
    21

    Re: leon's lunch

    Pisanie by morgan butler on Pią Paź 10, 2014 9:12 pm

    no w sumie w takim razie jego położenie usprawiedliwia to jak zareagował na tą kupę. może nie każdy by się od razu załamał i poryczał, ale skoro jude jest taki wrażliwy, to i tak mógł to sobie odreagować.
    - niestety jeszcze nie miałam okazji - wzruszyła ramionami. troche jej burczało w brzuchu, ale to nie byłby pierwszy raz, kiedy nie jadła nic przez cały dzień. - nic nie szkodzi, kupię sobie coś lepszego - powiedziała szybko, dając mu do zrozumienia, że naprawdę tego nie chce. nie chciała też, żeby zaraz grzebał w śmieciach. na pewno by takiego czegoś nie zjadła. po za tym to już rzeczywiście byłoby lekkie przegięcie, bez przesady. - skoro odradziłeś mi sałatkę jest jakieś miejsce, które poleciłbyś? - zapytała, żeby już tak się nie gapił w ten śmietnik. skąd miała wiedzieć, że nie jest stąd. pewnie po akcencie, ale co tam xd
    avatar


    paryż
    lotnictwo i kosmonautyka
    niezdara
    22

    Re: leon's lunch

    Pisanie by jude hurd on Pią Paź 10, 2014 9:23 pm

    cieszę się, że go zrozumiałaś. ;d od razu trzeba było być trochę bardziej wyrozumiałą!
    - szczerze mówiąc nie mam pojęcia co innego można tu zjeść. mieszkam tu dopiero od nowego roku akademickiego. ale widziałem mcdonalda? - ostatnie słowa powiedział raczej pytająco, niepewnie, w końcu nie każdy był fanem mcdonalda, a dla niego to była jedyna rzecz, którą rozpoznawał i mógłby polecić, wiedząc, że można coś zjeść. chociaż kto wie, czy w leon's lunch sałatki nie były przypadkiem lepsze niż w maku. on to w ogóle musiał mieć śmieszny akcent, bo mimo wszystko w domu mówiło się zawsze po angielsku, a tatuś do tego jeszcze miał australijski akcent, to taka trochę mieszanka.
    avatar


    Londyn
    dziennikarstwo
    reckless
    21

    Re: leon's lunch

    Pisanie by morgan butler on Pią Paź 10, 2014 9:36 pm

    trzeba było od razu wytłumaczyć dlaczego taki jest! kolejna lekcja z życia wzięta, nigdy nikogo się nie ocenia, jeśli nie zna się jego historii xd
    - może być i mcdonald - powiedziała trochę niechętnie, ale było już tak późno, że było jej to obojętne. poza tym na takim zadupiu i tak nie ma tu nic ze zdrową żywnością, jeśli chodzi o jedzenie na mieście, więc była nastawiona na coś nie zdrowego. sałatki najgorsze są w kfc, smakują jak karton...
    - nie miałbyś ochoty dotrzymać mi towarzystwa, skoro już się dogadaliśmy? - uśmiechnęła się uroczo. był nawet całkiem fajny jak juz się zachowywał normalnie. pewnie też zresztą snuła sobie plany co do niego, bo ostatnio brakowało jej męskiego towarzystwa. szkoda tylko, że jeszcze nie wiedziała, że pewnie jude nie da się tak wykorzystać skoro nadal jest prawiczkiem.
    avatar


    paryż
    lotnictwo i kosmonautyka
    niezdara
    22

    Re: leon's lunch

    Pisanie by jude hurd on Pią Paź 10, 2014 9:47 pm

    widzisz, już więcej nigdy nie będziesz nikogo oceniać za to, że jest wielką ofermą! ja zresztą też jestem, dlatego tak się wstawiam za dżudem. co prawda on mnie przebija stokrotnie, ale to tylko dlatego, że po tylu latach pisania moje postacie stają się coraz bardziej głupie i ekstremalne.
    - oooooooeeeeeee - wydał z siebie bliżej nieokreślony dźwięk z lekko rozdziawioną buzią, bo nadal był przekonany, że morgan w każdej chwili może uciec, ale sądząc po jej zachowaniu, zaraz stwierdził, że cierpi na taką amnezję, która sprawia, że zapominasz co pięć minut co się wydarzyło i dlatego nie miała pojęcia o jego wcześniejszych wpadkach i dalej chce z nim spędzać czas. - jasne. chociaż tyle mogę zrobić po zrujnowaniu twojej kolacji. - podrapał się po czole i rozejrzał naokoło. odchrząknął. - to ten... wiesz, gdzie jest ten mcdonald? - bo on tak właściwie dokładnie nie wiedział.
    avatar


    Londyn
    dziennikarstwo
    reckless
    21

    Re: leon's lunch

    Pisanie by morgan butler on Pią Paź 10, 2014 9:56 pm

    tak w życiu normalnie nie oceniam! tylko tutaj ze mnie wszystko co najgorsze się wydobywa. po za tym to nie tak, że miałam coś do niego, tylko tak mówiłam, o. zresztą ja też jestem niezdarą i wchodzę we wszystko i wszystkich zawsze, więc spoko. ostatnio prawie potknęłam się o swoje własne nogi w collegu na schodach...
    zmarszczyła czoło, gdy zaczął wydawać jakieś dziwne dźwięki, ale zignorowała to. nie miała na szczęście żadnej amnezji, ale za to uważała, że jakoś musi jej wynagrodzić zmarnowany dzień. tak, nie może tylko musi. to że był uroczy tylko trochę poprawiło jego sytuację. i poszli, bo wiedziała, więc zacznij tam.
    avatar


    st. albans
    prawo
    pracoholik
    25

    Re: leon's lunch

    Pisanie by daniel roosevelt on Nie Lis 02, 2014 1:15 pm

    daniel nadal miał ogromnego kaca po wczoraj. cóż, nie doprowadził się wczoraj do najlepszego stanu. sprawa z aggie miała niewinny przebieg, a woof oczywiście musiala to rozdmuchać i teraz daniel będzie musiał się ze wszystkiego tłumaczyć. pisałam wczoraj, że debbie widziała go w jego pijanym stanie, szczególnie, że przyszli razem i była przebrana za jackie k. (jak oryginalnie). w każdym razie teraz siedział przy jednym ze stolików, pocierając zmęczone oczy i czekając na debbie i na awanturę!

    Sponsored content

    Re: leon's lunch

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Wto Wrz 19, 2017 6:08 pm