cafe rouge

    Share
    avatar


    st. albans
    god save the queen
    we love our queen
    102

    cafe rouge

    Pisanie by st. albans on Pią Paź 03, 2014 7:10 pm

    avatar


    manchester
    inżynieria biomedyczna
    bijacz
    22

    Re: cafe rouge

    Pisanie by lysette quickley on Czw Paź 16, 2014 6:20 pm

    no cóż, liska sobie siedziała przy jakimś urokliwym stoliczku, na którym miała kawałek brownie i dużą latte dyniową, bo jesień nabierała sił. było już posepnie, szaro i wiecznie lało, więc umilała sobie życie wyskokami do kawiarenek. a że miała na jutro jakiś projekt do oddania, to dopinała tu wszystko na ostatni guzik i robiła ostatnie korekty w swoim dokumencie na maczku.
    avatar


    wenecja
    pedagogika specjalna
    sweet nothin'
    23

    Re: cafe rouge

    Pisanie by ginger rodgers on Czw Paź 16, 2014 6:23 pm

    gin jeszcze nie grałam to ci ją dam... więc nie mam pojęcia dlaczego ona tutaj przyszła. może skończyła jej się gorąca czekolada, a miała na nią tak wielką ochotę, że nie mogła się powstrzymać i przyszła do kawiarni. w sumie to chyba jedyne logiczne wytłumaczenie tego. ta pogoda wybitnie jej nie pasowała, przez co była w jeszcze większej depresji niż zazwyczaj i miała niezłą zawiechę przez większość czasu. szukała teraz wolnego stolika bo od natłoku ludzi zrobiło się jej słabo i miała ochotę połknąć kilka witaminek, które według niej ukajały nerwy.
    avatar


    manchester
    inżynieria biomedyczna
    bijacz
    22

    Re: cafe rouge

    Pisanie by lysette quickley on Czw Paź 16, 2014 8:41 pm

    dobra, kurka. niech się dziewczyny może znają i nawet lubią, chociaż lisa ma ją trochę za idiotkę, że jest na pedagogice, ale skoro lubi trudne dzieci to jej wybór chyba. no i że to typowa humanistka, to ją zawołała do tej cafe rouge, żeby przeczytała tekst, czy wszystko jest pięknie i zgrabnie. no i czy nie ma jakichś błędów z przecinkami, bo czasami lisa miała z tym problemy. no heloł, nikt nie jest idealny. a dla niej język to jedynie narzędzie do przekazywania ważniejszych treści. na przykład o jej innowacyjnym sprzęcie rentgenowskim, czy czymś tam innym. kuzyn maćka robi jakąś maszynę do sprawdzania tętna i tych innych i jednocześnie wysyła wszystko do lekarza, taki mądrala z tego urządzenia. a że liska mądra jest, to mogła nawet coś takiego wykminić. no ale dobra, zamachała do niemrawej ginger i czekała, aż ta ruszy te swoje szanowne cztery litery i podejdzie w końcu. - hej, cześć. brałaś rutinoscorbin? - bo wyglądała jakby jednak nie.
    i sobie poplotkowały, a w zasadzie lisa nadawała cały czas o sobie, a później musiały wyjść bo już zamykali, he he.
    avatar


    wenecja
    malarstwo
    lonely soul
    31

    Re: cafe rouge

    Pisanie by clementine guerra on Wto Paź 21, 2014 5:42 pm

    umówiła się tutaj z dixem na kawkę. ostatnio tak jej się spodobało to ich spotkanie, więc postanowiła trochę odnowić z nim relacje. wybrała jakiś stolik, przy którym od razu zasiadła, po czym zamówiła jakąś mocną kawę.
    avatar


    filadelfia
    fizyka atomowa
    doktorant z usa
    27

    Re: cafe rouge

    Pisanie by dixon scavo on Wto Paź 21, 2014 5:49 pm

    do wczoraj jeszcze dixon myślał o clem na poważnie. że być może mogliby do siebie wrócić i serio postarać się o coś głębszego i partnerskiego, a nie wieczne awantury ale wtedy quentin dowiedział się, jaką kurwą ona jest. skoro go zarywała i w ogóle. w takim razie gdy dała mu znać, że chce się spotkać stwierdził, że spoko, umówi się z nią. ale nie zamierzał się w to w żaden sposób angażować. nawet obiecał sobie, że nie strzeli jej już nigdy minety ani z palca! tylko ona mogła mu ssać, no albo pukać się z gumą! bo bez to już strach. no ale wszedł, znalazł ją i usiadł obok nawet nie buziając ani nic!
    - joł - mruknął szorstko i od razu schował się za menu, w którym prawie nic nie było. tylko milion kaw, na które średnio miał ochotę.
    avatar


    wenecja
    malarstwo
    lonely soul
    31

    Re: cafe rouge

    Pisanie by clementine guerra on Wto Paź 21, 2014 5:56 pm

    clementine myślała, że są na dobrej drodze. szkoda, że nie miała pojęcia o tym co nagadał mu quentin, bo znalazłaby go i namieszałaby mu w ocenach! i wtedy ciekawe kto by miał bardziej przerąbane. i wcale go nie zarywała! on był tak głupi, że zwykłą rozmowę uznał za podryw. fakt, że pomyślała sobie o tym, że go przelecieć też by mogła, ale nie zrobiła nic w tym kierunku.
    - cześć - zmarszczyła brwi. zdziwiła się, że był dla niej taki nie miły. - coś się stało? - zapytała.
    avatar


    filadelfia
    fizyka atomowa
    doktorant z usa
    27

    Re: cafe rouge

    Pisanie by dixon scavo on Wto Paź 21, 2014 6:02 pm

    - nie? co miałoby się stać? - praktycznie prychnął. w ogóle jest słaby aktorem i każdy mógłby z niego czytać jak z książki. zwłaszcza ktoś, kto go zna więcej niż 5 minut. był zestresowany tym bardziej, że od razu chciał jej nawytykać, że co ona sobie myśli ruchać cały uniwersystet, zwłaszcza młodych chłopców. jak tu szedł wymyślił sobie mowę o tym, że jest pedofilką i powinna to leczyć. bo nie ma 15 lat, żeby się tak zachowywać, a jej pipa dawno jebie śledziem, bo się nie myje ale już o tym zapomniał. jakoś mowy i przemówienia nigdy się jego głowy nie trzymały. nie to, co trudne definicje i wzory fizyczne.
    avatar


    wenecja
    malarstwo
    lonely soul
    31

    Re: cafe rouge

    Pisanie by clementine guerra on Wto Paź 21, 2014 6:07 pm

    - dlaczego więc się tak zachowujesz? - zapytała niezadowolona. teraz to i jej zaczął psuć humor. już myślała, że się dogadają, ale on oczywiście musi jakieś fochy walić. gdyby chociaż powiedział o co mu chodzi, to by się mogli pokłócić. a tak, ona się teraz miała domyślać dlaczego jest na nią zły. zmarszczyła czoło, po czym pochyliła się w bok, żeby go bardziej widzieć. nie miała zamiaru rozmawiać z kartą menu.
    avatar


    filadelfia
    fizyka atomowa
    doktorant z usa
    27

    Re: cafe rouge

    Pisanie by dixon scavo on Wto Paź 21, 2014 6:13 pm

    odstawił tą kartę, bo i tak była za mała i jej przenikliwe oczka go świdrowały, przez co zimny pot oblał mu ryjek.
    - jak, clementine? jak się zachowuję?! - chciał wiedzieć. w ogóle jaki z niego kiep. sam wszczyna wojnę, a pewnie i tak ma ją za winną. podszedł kelner, ale dixon spiorunował go wzrokiem i mruknął coś, że jeszcze nie są gotowi.
    - lepiej powiedz mi, jak ty się zachowujesz! chore gadki o tym, jak tęsknisz a później dowiaduję się, że wyruchałaś pół uczelni... pewnie tylko o połowie wiem. - mruknął obrażony i spojrzał z obrzydzeniem na stolik obok, bo tam randka trwała w najlepsze.
    avatar


    wenecja
    malarstwo
    lonely soul
    31

    Re: cafe rouge

    Pisanie by clementine guerra on Wto Paź 21, 2014 6:27 pm

    - jakbym ci coś zrobiła - mruknęła, mierząc go wzrokiem. upiła kilka łyków kawy, po czym odstawiła filiżankę przed siebie. wkurzał ją jeszcze bardziej takimi gadkami bez sensu, bo wiedział doskonale o co jej chodzi. - hola, hola, jakie pół uczelni?! - wściekła zacisnęła pięści. miał szczęście, że byli w miejscu publicznym, w którym lubiła przebywać. gdyby nie to, to pewnie zaczęła by się na niego bardziej wydzierać. jak on śmiał, nie byli razem, więc mogła sobie robić co chce. - po pierwsze nie 'wyruchałam' połowy uczelni - wycedziła. - a po drugie, nie byliśmy razem więc mogłam spać z kim chce - patrzyła na niego jakby go chciała zaraz abić.
    avatar


    filadelfia
    fizyka atomowa
    doktorant z usa
    27

    Re: cafe rouge

    Pisanie by dixon scavo on Wto Paź 21, 2014 6:30 pm

    - na razie, clem. miło było cię poznać. - powiedział zawiedzionym tonem, wstał i sobie poszedł, bo i tak by z nią nie wygrał a wolał iść sobie popłakać w podusię. możesz zacząć tą drugą xd
    avatar


    monako
    prawo, reżyseria i psychologia
    książęcy bękart
    27

    Re: cafe rouge

    Pisanie by gilbert casiraghi on Sob Lis 08, 2014 1:25 pm

    przyszedł sobie na kawkę z rana. no dobra, nie tak bardzo z rana, ale wstałam dzisiaj o 11:30, więc mam inne postrzeganie świata. po prostu przyszedł na kawkę i tonął w milionie papierków i notatkach na laptopie. składał z tego wszystkiego swój doktorat, bo jak chciał być takim ważniakiem z tytułem, to musiał się postarać.
    avatar


    londyn
    mechanika
    książę
    26

    Re: cafe rouge

    Pisanie by harry windsor on Sob Lis 08, 2014 1:32 pm

    harry się nawciągał fety czy może czegoś tam innego i teraz miał pełno energii, więc nie spał całą noc i nie zapowiadało się na razie, żeby miał opaść z sił. po co było marnować czas na sen, skoro tak też się dało żyć. szkoda tylko, że nie na dłuższą metę. zauważył gilberta w środku kawiarenki przez okno. złapał jakiegoś dzieciaka i dał mu dychę, żeby podszedł do niego i zwalił mu te wszystkie papiery na ziemie, to chłopak oczywiście uczynił. harry sam by to zrobił, ale nie chciał publicznie sobie robić obciachu. wszedł więc do środka, śmiejąc się.
    avatar


    monako
    prawo, reżyseria i psychologia
    książęcy bękart
    27

    Re: cafe rouge

    Pisanie by gilbert casiraghi on Sob Lis 08, 2014 1:36 pm

    gilbert oczywiście się zdenerwował, że dzieciak zwalił mu papiery na ziemię, ale się z nim nie kłócił, bo to nie wypada przyszłemu (niedoszłemu) władcy monako. co gorsze z tymi papierkami, to to, że miał nerwicę natręctw i teraz myślał, że zwariuje, jak widział te niepoukładane papiery. zaczął po kolei wszystkie odkładać na miejsce, a wtedy wszedł harry.
    - tak, tak, tak, śmiej się z cudzego nieszczęścia... - potrząsnął głową i dalej układał papierki, idealnie dosuwając je do linii stołu.
    avatar


    londyn
    mechanika
    książę
    26

    Re: cafe rouge

    Pisanie by harry windsor on Sob Lis 08, 2014 1:49 pm

    poklepał chłopaka po ramieniu, kiedy się mijali. było to takie zabawne, bo to nie jemu się to przytrafiło. sam na pewno też by się z bachorem nie kłócił, ale za to nakazałby któremuś ze swoich ludzi go złapać i ukarać. drugi raz by się już nie odważył nawet do niego podejść. - żadne mi nieszczęście - rozsiadł się na przeciwko niego, przyglądając się mu jak zbiera te kartki.
    avatar


    monako
    prawo, reżyseria i psychologia
    książęcy bękart
    27

    Re: cafe rouge

    Pisanie by gilbert casiraghi on Sob Lis 08, 2014 1:56 pm

    - zawsze śmiejemy się z czegoś, dopóki nam to się nie przytrafia. - stwierdził filozoficznie, piąty raz poprawiając tę samą kartkę. nie wiedział, że dzieciak zrobił to specjalnie, zarabiając przy tym pieniądze od harry'ego. nie mam pojęcia jakim cudem oni są kumplami, skoro są tak skrajnie różni. gilbert westchnął ciężko, napił się łyka kawy i zbierał papierki dalej. nawet nie liczył na to, że książę mu pomoże.
    avatar


    londyn
    mechanika
    książę
    26

    Re: cafe rouge

    Pisanie by harry windsor on Sob Lis 08, 2014 2:06 pm

    - ja bym przynajmniej nie dał mu uciec i by sam te kartki zbierał na kolanach - wzruszył ramionami. gilbert to był mięczak, więc nie zdziwił się w sumie nawet jak nic z tym nie zrobił. - nie przesadzaj - pochylił się nad stolikiem, kiedy ten układał po raz dziesiąty jedną i tą samą kartkę. wyciągnął w jego kierunku rękę, kiedy już sobie uporządkował to co mu się w niej nie podobało i przekręcił ją z powrotem.
    avatar


    monako
    prawo, reżyseria i psychologia
    książęcy bękart
    27

    Re: cafe rouge

    Pisanie by gilbert casiraghi on Sob Lis 08, 2014 2:11 pm

    - to mogłeś go zatrzymać, a nie wchodzić do kawiarni od razu ze śmiechem na ustach. - zauważył. gilbert w przeciwieństwie do rodziców był raczej łagodnym człowiekiem, który nie wyżywał się na wszystkich naokoło. - bardzo zabawne, windsor. - mruknął, znowu poprawiając kartkę. spojrzał na harry'ego, ale nie zabijał go wzrokiem, raczej spojrzał na niego łagodnie, mając nadzieję, że ten przestanie. nerwica natręctw to w jego przypadku było coś poważnego, z czym sam miał problem.
    avatar


    londyn
    mechanika
    książę
    26

    Re: cafe rouge

    Pisanie by harry windsor on Sob Lis 08, 2014 2:25 pm

    - to nie mój problem - wzruszył ramionami. - myślałem, że sam sobie poradzisz - oparł się z powrotem o oparcie krzesła. nawet jakby go zabijał wzrokiem, to by mu nic i tak nie dało. wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej by mu te kartki sam osobiście porozwalał. taki stary, a głupi i dziecinny. to pewnie przez to, że nie miał normalnego dzieciństwa i teraz sobie to odbija jak już jest sam i nikt mu aż tak nie rozkazuje. - co robisz, nudziarzu? - zapytał w końcu, bo mu się zaczęło nudzić.
    avatar


    monako
    prawo, reżyseria i psychologia
    książęcy bękart
    27

    Re: cafe rouge

    Pisanie by gilbert casiraghi on Sob Lis 08, 2014 2:33 pm

    - radzę sobie doskonale sam, dziękuję ci bardzo. - spiorunował go wzrokiem. w końcu poradził sobie ze wszystkimi papierkami, usiadł i napił się kawy. zaraz będzie musiał kolejną zamawiać, bo mu jedna nie wystarczy. dobrze, że bogaty z domu, to go stać na zamawianie jednej kawy za drugą. - rozpisuję plan pracy doktoranckiej. mam już trochę notatek i lektur pomocniczych, więc chcę to usystematyzować. - wyjaśnił pokrótce, bo myślał, że harry'ego to interesuje. gilbert najwyraźniej miał manię porządkowania wszystkiego. widzisz, choroba, jak moje tworzenie postaci. xd
    avatar


    londyn
    mechanika
    książę
    26

    Re: cafe rouge

    Pisanie by harry windsor on Sob Lis 08, 2014 2:45 pm

    - właśnie widzę - zaśmiał się, dalej się gapiąc na niego. harry go miał trochę za dziwoląga, bo nie rozumiał jego niektórych mani i zachowań. a wiadomo, że każdego kto odstaje trzeba dręczyć. nauki babuni o jedności i równouprawnieniu poszły chyba w las. no ale gilbert przynajmniej nie był czarny, więc mógł się z niego naśmiewać. pewnie dlatego nadal się trzymali. bo harry lubił mu dokuczać, a on był na tyle głupi, że sobie na to pozwalał. w ogóle co do czarnych... ostatnio szłam o 9 wieczorem psa wyprowadzić i w vanie co stał zaparkowany paliły się światła. w środku nie widziałam nikogo i się zastanawiałam czy zapomnieli wyłączyć czy co. i tak idę niepewnie, bo już schizy zaczęłam mieć i mi się kryminalni o grabarzu zaczęli przypominać i w ogóle. nagle światła się wyłączyły i jak podeszłam trochę bliżej, co się okazało, że tam murzyn siedzi i się zlał z siedzeniem, dlatego nikogo nie widzialam xddddddd - blablabla - zaczął kiwać głową na boki, po czym ziewnął. zawołał jakąś kelnerkę i sobie zamówił jakiś soczek do picia.
    avatar


    monako
    prawo, reżyseria i psychologia
    książęcy bękart
    27

    Re: cafe rouge

    Pisanie by gilbert casiraghi on Sob Lis 08, 2014 3:17 pm

    ja nie wiem, czemu oni się ze sobą trzymali, serio. pewnie dlatego, że w latach młodości (wieki temu!) razem szaleli za plecami swoich królewskich rodzin, a potem gilbert się uspokoił i z sentymentu harry nadal się z nim spotykał, ale wyśmiewał się z niego, bo tak bardzo się zmienił. jakie przygody z murzynami. xd sam zamówił kawę, chociaż pierwszej jeszcze nie dopił. - spytałeś tylko po to, żeby znowu móc się ze mnie pośmiać? - spytał całkiem logicznie.
    avatar


    londyn
    mechanika
    książę
    26

    Re: cafe rouge

    Pisanie by harry windsor on Sob Lis 08, 2014 3:23 pm

    bardzo możliwe, że tak było. po za tym nawet go całkiem lubił jak się tak dawał przedrzeźniać i gnębić. z nim przynajmniej mógł sobie na to pozwolić bo był prawie równy jemu tytułem. chociaż wiadomo, że henry jest o wiele ważniejszy. gilbert powinien się cieszyć, że chce spędzać z nim czas. o mało zawału nie dostałam bo teraz strachliwa się zrobiłam ;c. i takie coś już nie pierwszy raz mi się zdarzyło xd. a potem mi trochę głupio, bo wychodzi na to, że cały czas się gapiłam na kogoś i nawet o tym nie wiedziałam. - spytałem, bo nie sądziłem, że będziesz tak przynudzać. no ale tego po tobie się mogłem spodziewać - podrapał się po głowie. pewnie wszy załapał. - dostaniesz zawału jak będziesz tyle kawy pił - podążył wzrokiem za kubkiem, który kelnerka postawiła przed nosem gibertowi.
    avatar


    monako
    prawo, reżyseria i psychologia
    książęcy bękart
    27

    Re: cafe rouge

    Pisanie by gilbert casiraghi on Sob Lis 08, 2014 3:28 pm

    gilbert wcale nie dawał się gnębić, po prostu był spokojnym, zrównoważonym człowiekiem i nie kłócił się o takie byle co. poza tym jakby nie było harry był jego przyjacielem i nie chciał się z nim kłócić, a przez to wyglądało to tak, jakby sobie pozwalał na jego zaczepki. myślę, że oboje byli równi tytułem, może i gilbert był bękartem, ale oboje do tronu się nigdy nie dopchają, choć pozują na ważniaków. proste! ja też ostatnio się strachliwa zrobiłam, jak wracałam w nocy do domu i wymijałam jakiegoś gościa, to zaczęłam mieć dziwne fazy. ale przeżyłam. xd - to, że nie imprezuję do upadłego, nie oznacza, że jestem nudny. - upierał się przy swoim. wlaściwie miał całkiem ciekawe życie! chociaż księcia harry'ego raczej by ono nie zainteresowało. już księcia williama prędzej. - no, a co u ciebie? - postanowił zignorować kolejny głupi tekst windsora.

    Sponsored content

    Re: cafe rouge

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Nie Lis 19, 2017 6:57 pm