internet&tacos

    Share
    avatar


    st. albans
    god save the queen
    we love our queen
    102

    internet&tacos

    Pisanie by st. albans on Pią Paź 03, 2014 7:09 pm

    First topic message reminder :

    avatar


    miami
    szef wszystkich szefów
    dad, husband and whatever.
    26

    Re: internet&tacos

    Pisanie by blaise joyce on Czw Kwi 02, 2015 8:17 pm

    nie było wcale tak, że wolał johna, po prostu jude był bardzo przywiązany do morgan i wolał spędzać z nią więcej czasu niż z nimi. pomyślał, że w sumie mogą spotkać się we trzech. chociaż może nie, bo on miał być ich guru co do związków, a oni teraz obaj mieli dziewczyny a blaise utknął przywiązany do maddie, która go kochała ale i tak go nie chciała. cóż, oni by gadali jakie to wspaniałe dziewczyny mają a on by mógł opowiadać tylko i wyłącznie o swojej pracy, to była jego dziewczyna, ha ha. westchnął cicho - kto teraz nie przeżywa tego cholernego balu... jude a tak w ogóle wszystko w porządku? - zagaił ponownie. skończył taco, teraz popijał swój napój.
    avatar


    paryż
    lotnictwo i kosmonautyka
    niezdara
    22

    Re: internet&tacos

    Pisanie by jude hurd on Czw Kwi 02, 2015 8:21 pm

    a niby john nie był przywiązany do elki? jude zawsze chciał spędzać z nimi czas, szczególnie, że blaise był ich guru... no właśnie, był, bo teraz dżudowi i dżonowi lepiej szło w miłości niż jemu, hehehe. kto by pomyślał, że role się odwrócą! na pewno się spotykali w trójkę, też byli paczką, tylko mniejszą niż wiadomo kto i pozbawioną dramatów.
    - no wiesz... jakoś. - strzelił kostkami. - zapisałem nas na wyjazd na seszele, może tam uda nam się jakoś o tym wszystkim zapomnieć. - wyraził szczerą nadzieję i podrapał się po skroni. westchnął znowu. - a z tobą jak? - spytał, bo jednak blaise miał większego pecha niż jude na balu.
    avatar


    miami
    szef wszystkich szefów
    dad, husband and whatever.
    26

    Re: internet&tacos

    Pisanie by blaise joyce on Czw Kwi 02, 2015 8:25 pm

    to fakt, john jest przywiązany do elki, jude do morgan, im lepiej idzie spotykanie się we czwórkę, blaise został gdzieś w tyle. więcej pracował, starał się układać swoje życie po kolei, ale maddie mu nie dawała myśleć o przyszłości. cóż, chłopcy poradzili sobie dużo dużo lepiej w życiu niż on sam, smutne w sumie - o na seszele? ja nie dam rady, mam teraz kocioł w pracy, poza tym nie chcę tam lecieć - wzruszył ramionami - na pewno uda się wam zapomnieć, o wszystkim da się w końcu zapomnieć, prawda? wystarczy kilka przyjemnych chwil i już - pstryknął palcami. - ze mną? nijak. chujowo. a jak ma być jude? - uniósł brew do góry.
    avatar


    paryż
    lotnictwo i kosmonautyka
    niezdara
    22

    Re: internet&tacos

    Pisanie by jude hurd on Czw Kwi 02, 2015 8:30 pm

    jude i john muszą jeszcze kiedyś śledzić morgan i elkę na imprezie... uczniowie przerośli mistrza! blaise powinien być większą ciapą, jak widać laski na to szybciej lecą niż na bycie dobrym i pomocnym.
    - szkoda, byłoby super, gdybyś był tam z nami. - westchnął, chociaż tak naprawdę miał nadzieję, że ten wyjazd naprawi morgan i ich relacje. jego zresztą też, bo też kiepsko sobie radził w st. albans. - nie wiem czy tak łatwo o tym zapomnieć. - zauważył. jego nadal to wszystko prześladowało i pewnie będzie już zawsze, biedaczek. kilka przyjemnych chwil tu nie pomoże, to bardziej długotrwały proces. wzdrygnął się trochę, kiedy blaise przeklął, ale wiedział, że to podkreśla, jak bardzo jest źle. - też potrzebujesz paru przyjemnych chwil. - stwierdził, bo sam nie wiedział jak ma sobie ze sobą poradzić, a chciał jeszcze doradzać blaise'owi.
    avatar


    miami
    szef wszystkich szefów
    dad, husband and whatever.
    26

    Re: internet&tacos

    Pisanie by blaise joyce on Czw Kwi 02, 2015 8:36 pm

    taaak, ale jak na razie obie mają życie w kompletnej rozsypce to jak mają chodzić na jakiekolwiek imprezy? poza tym, elka już chyba nigdy w życiu na żadnej nie zagości xddd blaise jest dobry i pomocny i dalej nic z tego nie ma.
    podrapał sie po nieogolonym policzku spoglądając na dżuda - niestety nie mam czasu, praca też jest dla mnie bardzo ważna, a ona przynajmniej pozwala mi zapomnieć o tym co przeżyłem. a wiesz, dostałem ostatnio propozycję wyjazdu za granicę, na roczny staż. zacząłem się nad tym poważniej zastanawiać... - rzucił tak między zdaniami. blaise powoli męczył się z byciem tutaj w jednym miejscu, nie był do niczego przywiązany, nie miał zobowiązań - jedyne czego potrzebuję to świętego spokoju - westchnął cicho. - nie martw się, wasz związek odżyje na nowo - posłał mu pocieszający uśmiech.
    avatar


    paryż
    lotnictwo i kosmonautyka
    niezdara
    22

    Re: internet&tacos

    Pisanie by jude hurd on Czw Kwi 02, 2015 8:39 pm

    wiem, wiem, tylko przypominam. mogą iść na zakupy, a te głupki i tak będą ich śledzić, bo nigdy nie wiadomo. jude nakręci johna, że one w każdej chwili mogą ich porzucić, w końcu on w to wierzył. blaise bohater tragiczny!
    - naprawdę? dokąd? chcesz wyjechać?... na pewno będzie nam ciebie brakować, ale jednocześnie to musi być dla ciebie duża szansa... - zaczął mówić. nie chciałby, żeby blaise wyjeżdżał, ale nie będzie go przecież zatrzymywał. szczególnie nie w tym miejscu, które wiązało się z tyloma tragediami. - przede wszystkim my musimy odżyć na nowo. wszyscy. - stwierdził filozoficznie.
    avatar


    miami
    szef wszystkich szefów
    dad, husband and whatever.
    26

    Re: internet&tacos

    Pisanie by blaise joyce on Czw Kwi 02, 2015 8:44 pm

    no własnie, nigdy nie wiadomo czy nie spotkają jakichś pięknych facetów jak będą kupować jakieś kiecki! to przecież oczywiste... ale dziewczyny byłby wściekłe!
    - taaak, zastanawiałem się czy to nie będzie dla mnie wielka szansa żeby się stąd w końcu wyrwać. no jak to gdzie? do głównej siedziby google, a gdzie niby jude... - zaśmiał się - tam miałbym więcej możliwości, zostawiłbym w końcu kilka spraw za sobą. maddie miałaby wolną rękę - wymieniał same plusy. oczywiście uważał wyjazd za pomysł idealny. nie pomyślał o tym, że maddie wcale nie chce mieć wolnej ręki, że tęskniłby za swoimi przyjaciółmi, za annie.. no cóż ;x
    avatar


    paryż
    lotnictwo i kosmonautyka
    niezdara
    22

    Re: internet&tacos

    Pisanie by jude hurd on Czw Kwi 02, 2015 8:47 pm

    zawsze śmieszna gra może z tego wyjść!
    - o raju, to duża sprawa, gratulacje! - uścisnął mu dłoń, żeby podkreślić gratulacje. to nic, że miał dłoń od sosu i trochę pobrudził blaise'a i zaraz musiał mu wycierać dłoń serwetką jak głupek. - to aż w stanach zjednoczonych, na innym kontynencie, o raaany... - zachwycał się. chociaż patrzę, że blaise jest z florydy, to raczej podróże do usa nie robiły na nim żadnego wrażenia. oczywiście, że pomysł tak naprawdę był nietrafiony i myślę, że niedługo blaise się o tym przekona ;x powinni się teraz znowu zbliżyć do siebie z maddie i on powie, że wyjeżdża i złamie jej serduszko... znów.
    avatar


    miami
    szef wszystkich szefów
    dad, husband and whatever.
    26

    Re: internet&tacos

    Pisanie by blaise joyce on Czw Kwi 02, 2015 8:52 pm

    wiem wiem, dlatego też musimy to jakoś ogarnąć!
    - no tak jude, brawo, stany są na innym kontynencie. dla mnie to praktycznie żadna wyprawa, bo pochodzę z florydy, dość dobrze znam amerykę... - zaśmiał się. jude go strasznie bawił, zachwycał się strasznymi bzdurami, które dla niego były oczywiste. oblizał powoli wargi, patrząc na to jak tamten go wyciera. sam się wytarł, bo czuł się jak głupek w tym momencie. blaise tak naprawdę to nigdzie nie poleci, ale będzie dalej uważał, że wyjazd jest super pomysłem. maddie mu nigdzie nie da polecieć, huehuehue.
    avatar


    paryż
    lotnictwo i kosmonautyka
    niezdara
    22

    Re: internet&tacos

    Pisanie by jude hurd on Czw Kwi 02, 2015 8:55 pm

    spoko, ogarniemy!
    - ech, fajnie masz. stany wydają się taaaak daleko. - wzdychał sobie, chociaż sam za niedługo wybierał się na seszele, a to też daleka wyprawa. na pewno pogadali jeszcze o tych wszystkich wojażach (które i tak przynajmniej w przypadku blaise'a nie dojdą do skutku) i było uroczo. zaczynam następnym, nie ma co czekać.
    avatar


    islandia
    matematyka finansowa
    bankrutka
    22

    Re: internet&tacos

    Pisanie by astrid bachmann on Nie Cze 14, 2015 10:33 pm

    stała obok kierownika jak zamykali lokal. chciał ją nauczyć, żeby sama też mogła kiedyś być odpowiedzialna za takie rzeczy, chociaż wiadomo, że nadal słabo sobie radziła w pracy i wolała wszystko olewać i chować się na zapleczu, żeby się nie przyznawać do tego, że tam w ogóle jest.
    avatar


    genewa
    kardiologia
    skurczybyk
    25

    Re: internet&tacos

    Pisanie by brooklyn harrington on Nie Cze 14, 2015 10:37 pm

    miała pecha, bo przechodził tędy brooklyn. nie szedł z nikim pod rękę, nie szli też z kumplami. po prostu wracał do domu z zakupów z monopolowego. miał ochotę na lampkę dobrego wina. poznał z daleka astrid i z uśmiechem do niej podszedł - proszę proszę, bachmann tutaj - zaśmiał się.
    avatar


    islandia
    matematyka finansowa
    bankrutka
    22

    Re: internet&tacos

    Pisanie by astrid bachmann on Nie Cze 14, 2015 10:42 pm

    to była najgorsza dzielnica st. albans, więc wiadomo, że kiedyś astrid nigdy by się nie zapuściła w te rejony. teraz był jeden plus przebywania tutaj: nikt z jej dawnych znajomych nie przychodził do meliny, w której pracowała, więc była bezpieczna. nie spodziewała się też tu brooklyna, więc szybko mocniej upchała pracowniczy fartuch w torbie.
    - but mi się rozwiązał. - wymyśliła głupio i zaraz kucnęła, żeby pomajstrować przy sznurówce.
    avatar


    genewa
    kardiologia
    skurczybyk
    25

    Re: internet&tacos

    Pisanie by brooklyn harrington on Nie Cze 14, 2015 10:51 pm

    kierownik się chyba tylko na nią dziwnie spojrzał i dokończył instruowanie astrid jak zamykać te nieszczęsne drzwi. brooklyn uniósł tylko brew, potem rozbawiony dokumentnie stał tak i gapił się na biedną astrid - nie prościej było powiedzieć, że po prostu tutaj pracujesz? astrid, jestem z ciebie wprost dumny, że zarabiasz na swoje potrzeby życiowe - pokiwał głową - szkoda tylko, że w tak mało bezpiecznej dzielnicy - westchnął.
    avatar


    islandia
    matematyka finansowa
    bankrutka
    22

    Re: internet&tacos

    Pisanie by astrid bachmann on Nie Cze 14, 2015 10:54 pm

    miała ochotę kopnąć albo uszczypnąć kierownika, ale to wyglądałoby jeszcze dziwniej. zacisnęła zęby. liczyła na to, że brooklyn nic nie usłyszał, ale jak zawsze się przeliczyła.
    - wcale tu nie pracuję, nie znam tego człowieka. - wskazała na kierownika, który patrzył na nią jak na idiotkę. wyprostowała się. - to znaczy znam, ma rozdwojenie jaźni, muszę się nim opiekować... - ściszyła głos do szeptu i zasłoniła dłonią usta, w ten sposób, że kierownik nie powinien nic słyszeć, ale oczywiście też słyszał wszystko. astrid to już dziwne rzeczy do głowy przychodziły najwyraźniej.
    avatar


    genewa
    kardiologia
    skurczybyk
    25

    Re: internet&tacos

    Pisanie by brooklyn harrington on Nie Cze 14, 2015 11:02 pm

    - uważaj, bo cię wywali z pracy - westchnął - ty masz chyba jakiś problem. wstydzisz się przyznać, że pracujesz. szkoda mi ciebie kotku. trzymaj się - pocałował ją w policzek i poszedł do domu.
    avatar


    islandia
    matematyka finansowa
    bankrutka
    22

    Re: internet&tacos

    Pisanie by astrid bachmann on Nie Cze 14, 2015 11:03 pm

    - wcale tu nie pracuję! - wykrzyczała z zaciśniętymi pięściami, ale to na nic. za karę kierownik jej dał jutro cały dzień kible do sprzątania.
    avatar


    tampa
    astronomia
    cheer up, please!
    23

    Re: internet&tacos

    Pisanie by quinn anterberry on Czw Lip 30, 2015 5:14 pm

    brakowało mu przerwy między jedną a drugą pracą, bo on sporo pracował. przyszedł do pierwszego lepszego baru, zamówił tacos i zajadał się nimi teraz ze smakiem.
    avatar


    manchester
    położnictwo
    cieszę się życiem
    20

    Re: internet&tacos

    Pisanie by tracy o'hara on Czw Lip 30, 2015 5:20 pm

    o, idealne miejsce dla tracy, skoro uznałam to za największą melinę w st. albans xd nie miała za dużo kasy, więc stać ją było tylko na tego typu miejsca. też dużo pracowała, żeby jakoś się utrzymać. quinna poznała w jednej pracy i od razu złapali wspólny język. właściwie był jedną z pierwszych bliższych osób dla tracy w nowym mieście. wpadła do internet&tacos i ucieszyła się, kiedy go zobaczyła.
    - czeeeść, smacznego! - stanęła nad jego stolikiem, zerkając na menu, żeby wybrać coś dla siebie. - co polecasz? - zajrzała co on tam je.
    avatar


    tampa
    astronomia
    cheer up, please!
    23

    Re: internet&tacos

    Pisanie by quinn anterberry on Czw Lip 30, 2015 5:27 pm

    quinn musiał widocznie pracować w jakiejś totalnej melinie, może mu się nudziło xd albo nie, po prostu tutaj przechodził i wpadł na jedzenie, tyle. lubił tracy, bo on lubił wszystkich ludzi na świecie. był chodzącym promyczkiem słoneczka, uśmiechał się przez cały dzień. nie przeszkadzali mu klienci, których musiał obsługiwać, nic nie było w stanie mu przeszkodzić - o cześć tracy. dzięki dzięki - zamachał jej łapką na przywitanie - w sumie to zamówiłem pierwszego lepszego tacosa bo spieszę się do pracy - przyznał się.
    avatar


    manchester
    położnictwo
    cieszę się życiem
    20

    Re: internet&tacos

    Pisanie by tracy o'hara on Czw Lip 30, 2015 5:30 pm

    niżej niż praca w internet&tacos nie można upaść, pozdro astrid xd tracy też lubiła wszystkich ludzi na świecie, ale trochę się bała, że oni nie lubią jej albo ją porzucą jak jej rodzice... ech, te traumy.
    - do której? - roześmiała się od razu, bo wiedziała, że łapał się paru zajęć naraz... tak jak ona, więc to rozumiała i mogła z tego żartować! gorzej będzie jak zacznie studia i będzie miała mniej czasu.
    avatar


    tampa
    astronomia
    cheer up, please!
    23

    Re: internet&tacos

    Pisanie by quinn anterberry on Czw Lip 30, 2015 5:33 pm

    co prawda to prawda ;x quinn to ambitny chłopak jest. do albans przyjechał skończyć studia, które zaczynał wielokrotnie ale tym razem się uparł, żeby w końcu osiągnąć ten cel. nie ogarniam jak on ogarniał i studia i pracę, ale widocznie on nie mógł usiedzieć na tyłku w jednym miejscu. podrapał się po ogolonym policzku - do restauracji, wiesz, w tej której kelneruję i jestem barmanem. a ty? co u ciebie? - spytał.
    avatar


    manchester
    położnictwo
    cieszę się życiem
    20

    Re: internet&tacos

    Pisanie by tracy o'hara on Czw Lip 30, 2015 5:41 pm

    tracy też jest ambitna, skoro postanowiła skończyć studia pomimo swojej kiepskiej przyszłosci, która sprawiła, że mogła skończyć tańcząc gdzieś na rurze. dostała stypendium, była gotowa do nauki i do samodzielnego życia.
    - nie chciałeś zjeść tam? czy już ci się objadło? - roześmiała się znowu. - muszę cię tam kiedyś odwiedzić. - pewnie zawsze tak mówiła, ale nie było jej stać, żeby tam cokolwiek kupić, więc to odwlekała. - ja zaczęłam się opiekować dzieciakami, więc być może będę musiała zrezygnować z naszego sklepu. - oznajmiła mu na pół smutno i na pół radośnie. fajnie jej się pracowało z quinnem, pewnie w jakimś sklepie meblowym czy innym przyjemnym miejscu. miała jeszcze fuchę w księgarni, na której bardziej jej zależało, a na dzieciach najbardziej, więc coś musiało odpaść.
    avatar


    tampa
    astronomia
    cheer up, please!
    23

    Re: internet&tacos

    Pisanie by quinn anterberry on Czw Lip 30, 2015 5:45 pm

    tak bardzo ambitni z nich ludzie są! nawet nie wiem gdzie pracował quinn, bo nie chce mi się dzisiaj wymyślać niczego. dzisiaj mam zły dzień, jak zwykle. quinn uśmiechnął się do tracy, przypominała mu taką młodszą siostrę, której oczywiście nie miał. ale gdyby tylko miał to byłaby to ona - nie bardzo chciałem tam jeść. pomyślałem, że po prostu zjem wcześniej na mieście, moja zmiana niedługo się zaczyna - powoli się zbierał - o to szkoda, lubię z tobą pracować - powiedział smutno - ale najważniejsze, żebyś ty była zadowolona - pocałował ją w policzek.
    avatar


    manchester
    położnictwo
    cieszę się życiem
    20

    Re: internet&tacos

    Pisanie by tracy o'hara on Czw Lip 30, 2015 6:00 pm

    szalenie! a nikt ich nie zaprosił na bal do królowej xd ja wiem, że tracy pracuje w księgarni, bo to rozegrałam, a resztę coś tam można powymyślać. granie zaraz poprawi ci humor. to słodkie, że była dla niego jak młodsza siostra, skoro ze swoim bratem została rozdzielona ;x na szczęście ostatnio go odnalazła, uroczo.
    - ech, to się nie spotkaliśmy na długo. ale fajnie, że i tak się minęliśmy. - uśmiechała się szczerze, jak zwykle znajdując pozytywy w każdej sytuacji. - też lubię z tobą pracować, ale nie wiem, czy dam radę pogodzić wszystko ze sobą. - wyznała. on ogarniał dużo naraz, ale ona jeszcze nie była tak wprawiona w odpowiednim organizowaniu czasu.

    Sponsored content

    Re: internet&tacos

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Wto Wrz 19, 2017 6:07 pm